Cze 25 2010

Kot, także norweski leśny, musi znać swoje miejsce

Napisane przez o 10:13 am w Hodowla

Od kilku dni zastanawiam się, czy aby na pewno dobrze wychowuję swoje koty? A może jest tak, że to one mnie, nas wszystkich, wychowały. Powodem do refleksji stała się wypowiedź, którą przeczytałam na kocim forum: „(…) Jak to ja się śmieję: wzięłam kota z czystą kartą. (…). Jak trafił do mnie nie miałam problemu z nauczeniem go zasad, bo nie miał złych (jak dla mnie) nawyków.
I tak: Lucek nie interesuje się ludzkim jedzeniem (mogę nawet talerz zostawić i on powącha i idzie) bo od początku nikt mu nie dawał nic od stołu i nic z ręki, dzięki temu możemy spokojnie jeść. Nie pcha się i nie śpi też w łóżku (ma swój dywanik na którym śpi, i wchodzi na kanapę tylko jak nie ma pościeli). Nie wymusza niczego miauczeniem, bo kilka razy próbował przyspieszyć tak posiłek i w efekcie nie dość, że go zignorowałam to dostał dopiero jak się uspokoił. Gada tylko z nami jak sami go zaczepiamy, albo jak strasznie musi się pożalić po wizycie u weta.
Między innym dlatego bałabym się wziąć kota z hodowli, bo widziałam niektóre takie, gdzie kotki od maleńkiego śpią w łóżku, koty podczas jedzenia zaglądają właścicielowi do talerza, chodzą po blatach w kuchni i wszędzie. Ja rozumiem ogromną miłość tych hodowców do zwierząt i wiem, że wiele osób uważa, że nie do pomyślenia jest nie spanie z kotem w łóżku, ale moim zdaniem zwierze to jednak zwierze. (…) Moim zdaniem takie „wychowanie” kota nie odejmuje mu nic z kociowatości. Każdy w domu powinien znać swoje miejsce. A spaniem leżeniem z włochatym pluszakiem mogę się podelektować na kanapie.”

No więc nie wiem, czy moje koty znają swoje miejsce. Ale jak tylko Michał szykuje się do spania, na jego kołdrze układa się Dafcio i Józka. Fryga wieczorem niegrzecznie zapędza mnie do snu, żeby, jak tylko się wypoziomuję, położyć mi się na podołku. No chyba, że Szymon położy się spać przede mną, wtedy wygrzewa mu kręgosłup piersiowy. Gada do nas Józka. Właściwie do nas mało, teraz głównie gada do dzieci. Okropnie marudzi, żeby przyszły, zobaczyły, bo ona ma myszkę zabawkową, ale prawie taką, jak prawdziwa i tak się je myszkę, zobaczcie. Jak nie ma kociąt, to zdarza jej się zagadać do nas. Ale rzadko. Szkoda. Podobno jej mama, Fela, mówi więcej. Fryga czasami zagada. Ale tylko zaczepiona. Chyba to znaczy, że jest grzeczna albo dobrze wychowana. Sydney gada tylko, kiedy niebezpiecznie podnosi mu się poziom testosteronu. Niestety łączy się to z poszukiwaniami ściany, na którą mógłby siknąć. Jeśli uda mi się zobaczyć ten moment, zaganiam go do kuwety. Zatem, może jest grzeczny, albo dobrze wychowany, bo znaczy wtedy kuwetę, od środka. Dafcio nic nie mówi, za to trąca łapką. Nauczył się tego od Miluni, która ten gest dostała z genami swojego ojca. Kiedy chce, żeby zwrócić na nią uwagę, siada obok i trąca łapką. Trzeba ją wtedy pogłaskać lub zaprosić na kolana. A Dafciowi, kiedy trąca łapką, trzeba po prostu dać jeść. Bo na pewno jest właśnie godzina karmienia głodnych kotków. Bo Dafcio jest kotem Pawłowa, kotem z zegarkiem w żołądku. Z dokładnością do kwadransa sygnalizuje godzinę posiłku. Rano, kiedy jest wystarczająco wcześnie, robi to delikatnie. Ale jeśli zaśpię, robi się mniej subtelny. Puka mnie po twarzy łapką z delikatnie wysuniętymi pazurkami, a jeśli uda mi się przykryć twarz, z całą mocą swoich prawie 8 kilogramów, wpycha się pode mnie, usiłując zrzucić z łóżka, albo przynajmniej odwrócić z boku na plecy. Mam wstać i nakarmić.
Cieszę się z interakcji z moimi kotami. Nie sądziłam, że komuś może to przeszkadzać, wszak kot, to nie pies. Bo to przecież psy mają panów, a koty mają służących. Lubię służyć moim kotom, otrzymując w zamian kojące mruczenie, ciepło kociego ciała i miękkość kociego futra, które mogę głaskać, zasypiając.

Share

3 komentarze

3 komentarze to “Kot, także norweski leśny, musi znać swoje miejsce”

  1. ma-dziabkaon 05 Lip 2010 at 3:52 pm

    Aga, to zdjęcie z Dafciem na komputerze jest cudne :))) Moje futrzaki łażą wszędzie, ale klawiaturę omijają pazurkiem. I nie piszą na niej :)) Nie wiem, jak tego nauczyłam.

  2. Agaon 23 Lip 2010 at 5:37 pm

    Strasznie „zimna” musi być ta osoba, która nie lubi jak mruczące, ciepłe futro włazi na głowę, plecy lub pod pachę. A zainteresowanie ludzim jedzeniem, zależy raczej od wrodzonych predyspozycji – większość moich kotów nawet go nie powącha, chociaż wolno im wszystko.

  3. Olaon 10 Kwi 2011 at 1:01 am

    Hej,moj nowy kot Ningun ktorego 2 tygodnie temu przywiozlam z schroniska (zupelnie nie majac pojecia co to za jegomosc, dopiero niedawno odkrylam jego rase)byl w strasznym stanie psychiczny i estetycznym ma sie juz calkiem dobrze i wlasnie lezy na kuchennym stole obok komputera na ktory pisze.
    Oczywiscie spimy razem w jednym lozku ,tzn.ja ,moj partner,Ningun i jego przyszywany starszy brat Pepe.
    To naprawde urosze,chociaz Ningun strasznie sie rozpycha i naprawde chlosno mruczy…(od czego sa stopery hi hi)
    Jezeli chodzi o jedzenie,to akurat jestem weganka wiec koty nie wykazuja specjalnego zainteresowania moim talerzem,ale za to Ningun chetnie zaglada do mojej filizanki,godzinke temu np.przylapalam go na delektowaniu sie pyszna waniliowa herbatka rooibos!
    Pozdrawiam serdecznie.

Trackback URI | Comments RSS

Zostaw komentarz