Archive for Grudzień, 2010

Gru 27 2010

Latka lecą

Published by under Inne

Nieoczekiwanie dla nikogo, a najbardziej chyba dla siebie samej, Fryga, czyli GIC Fortuna AB-Cat*PL, DM, skończyła 10 lat. Na dostojną dziesięcioletnią damę nie wygląda nic a nic. No może rzeczywiście przestała biegać po ścianach w poziomie, ale nadal uwielbia spać na najwyższej półce drapaka i nadal trzyma całą kocią ferajnę żelazna łapą. Milunia nawet nie próbuje detronizować mamuni. Od czasu do czasu Józka proponuje babci ganianki, które nareszcie zostały poprawnie zinterpretowane – to jest zabawa, wcale nie czyham na twoje miejsce w stadzie, ot tak, po prostu warto czasami pobiegać, żeby spalić zbędne kalorie. Drugi etap tej zabawy, pt. „A teraz potarmosimy się, jak małe kotki” nadal jest brany za atak, i Fryga z krzykiem ucieka pod stoliczek. Fryga – od bardzo dawna zbliżająca się do kształtu idealnego, po kastracji przed rokiem wcale nie zaokrągliła się bardziej. Je, ile chce. W przeciwieństwie do Dafcia nie powędrowała na permanentną dietę. Charakter jej trochę złagodniał, szuka więcej kontaktu z człowiekiem, dyktuje porę rozkładania łóżka i kładzenia się spać. Fryga – moje marzenie o ciepłym burym kocie ze wspaniałym futrem i jubatusowskim rodowodem. Marzenie spełnione. Miło jest mieć świadomość, że jej potomkowie, kolejne pokolenia, biegają po wielu domach, sprawiając radość ludziom. Sto lat Fruziu.

Najmłodsze frygowe wnuczęta skończyły 6 tygodni. Najnowsze zdjęcia w ich galerii.

Share

No responses yet

Gru 08 2010

To już trzy tygodnie

Published by under Hodowla,Inne,Kocięta,NFO

A nawet 3 tygodnie i dwa dni, kiedy na świat przyszły dzieci Milvy. Czy to rzeczywiście Agpamisy moich marzeń? Na początek przydały mi siwych włosów, bo postanowiły, że absolutnie nie zamierzają ssać sutków nigdy nie ssanych, zaanektowały 4 pierwsze i całymi dniami odchodzą walki o źródło pożywienia. Próby dokarmiania spełzły na niczym, bo albo ja nie umiem karmić z butelki, albo one nie są tak bardzo głodne, żeby z butelki jeść. Pociesza mnie myśl, że już za chwilę postawię im michę z mięsem. Kocięta zatem rosną sobie pomalutku, czym tez zestresowały mnie na początku, bo przyzwyczajona do przyrostów rzędu 20g na dobę, musiałam zadowolić się 10. a nawet 5. gramami. Milva pięknie sobie radzi z tak licznym przychówkiem, chociaż wrzaski bijących się przy cyckach maluchów trochę ją denerwują. Farrah wciąż zadziwia mnie kolorem i jestem coraz bardziej pewna, ze jest czarna srebrzysta cieniowana, czyli ns 11. Faye i Freddy zachwycają spojrzeniem, zresztą Frania też ma piękne skośne oczka. Dwa moje prześliczne rudaski cieszą mnie kolorami – Frank – ciemny, marchewkowy, Fred – blondynkowaty, z rewelacyjnym wyraźnym rysunkiem. Z niecierpliwością czekam na ich dalszy rozwój.

Share

One response so far