Archive for Lipiec, 2012

Lip 18 2012

Czy twój kot jest bezpieczny?

Published by under Hodowla,Kocięta,Kotki,NFO

To był właśnie jeden z tych upalnych dni, kiedy nie bardzo wiesz, gdzie się położyć, gdzie usiąść, żeby przetrwać. Cały czas zastanawiasz się, czy to tobie jest lepiej, bo masz izolację z grubego futra, czy też masz czego zazdrościć dwunożnym – oni podczas takiej pogody zdejmują swoje futra i paradują z odkrytym ciałem. Czy naprawdę jest czego zazdrościć? Naprawdę, ten kto ich stworzył, nie pomyślał o wszystkim. Ciągle się potykają, zwłaszcza wtedy, kiedy biegniesz za nimi sprawdzić, dokąd też idą (bo może do kuchni), i udaje ci się zrównać z nim, ale jeszcze wpadasz na pomysł, żeby koniecznie pokręcić ósemki między ich nogami… I wtedy właśnie czujesz delikatnie kopnięcie, szturchnięcie, dwunożny leci nad tobą, mrucząc pod nosem słowa nie nadające się do druku. Albo kiedy chcą zajrzeć, czy to w tej górnej szafie są te różne kolorowe kulki, które zakładają na zielone kolczaste drzewko bez półek i hamaków (po co komu taki beznadziejny drapak? Sam nie wiem, dwunożni mają przedziwne pomysły). Tak czy siak raz w roku przynoszą do domu ten kolczasty drapak, ubierają go w kolorowe zabawki, które są bardzo szybkie (niektóre, bo inne, kiedy wreszcie uda mi się taką zdjąć z gałązki, rozpadają się na setki kolorowych igiełek, które wcale nie chcą uciekać, tylko wbijają się w łapki, raniąc je boleśnie). I żeby sprawdzić, czy to w tej szafie mieszkają pudełka z tymi dziwnymi zabawkami dwunożni wchodzą na stołek, a czasami na piramidę ze stołków. A ja też chcę zajrzeć do tej szafki – tylko że mnie wystarczy jeden mocny sus z podłogi, i już jestem pod sufitem. Ale, ale bo nie o dwunożnych niedorobionych przez Stwórcę miałem mówić, tylko o tym dniu, upalnym, kiedy chowałem się w wannie, w pralce, szukałem cienia i przewiewu, i nie marzyłem o plamie słońca na parkiecie czy stole, na której mógłbym się powygrzewać. O nie, nie! Żadnego słońca. Chłodu! Zacząłem marzyć o chłodzie. I właśnie wtedy, wczesnym wieczorem, kiedy wreszcie zrobiło się chłodniej, wyszedłem na balkon. Położyłem się na półeczce, którą dwunożny zrobił specjalnie dla mnie, a która właśnie dziś owiewana była przez leciutki wietrzyk, i leniwie patrzyłem na okolicę. Dwunożny położył tu nawet, specjalnie dla mnie, kocyk. Już przysypiałem, kiedy zobaczyłem przelatujący cień. To był odruch. Skoczyłem za nim. W końcu cienie są po to, żeby je łapać. Ale ja zapomniałem, że leżę na balkonie. A może nie wiedziałem, co to znaczy wysoko? Przecież kot musi polować, nawet w upalny, leniwy dzień, musi łapać ptaka, muchę, mysz… Jest kotem.

Od kwietnia do października najczęstszymi pacjentami lecznic weterynaryjnych są koty, które wypadły z okna czy balkonu. Najczęstsze urazy, to połamane łapy, palce, szczęki, miednice. Powybijane zęby, popękane narządy wewnętrzne (najczęściej pęcherz). Czy tego chcemy dla naszego kota, który przez całą zimę mruczał nam do snu, a wczesną wiosną zjadał budzące się z zimowego snu muchy? To my podobno jesteśmy istotami rozumnymi, mamy możliwość przewidywania i zapobiegania nieszczęściu. Przecież dziecka także nie zostawimy przy otwartym oknie czy balkonie, póki nie będzie na tyle duże, by zrozumieć, czym jest wysokość, i czym grozi upadek. A kot przez całe życie jest takim dzieckiem. I to tylko o nas źle świadczą teksty: „Spadł, znaczy głupi”. „Przecież widzi, że wysoko”. Otóż nie – kot jest tylko zwierzęciem, które działa instynktownie, a głupi jest ten, kto naraża drugą istotę na niebezpieczeństwo. Istotę, którą wziął pod swoją opiekę i za którą jest odpowiedzialny. Jak mówił Lis: „Ludzie zapomnieli o tej prawdzie, ale tobie nie wolno zapomnieć. Jesteś na zawsze odpowiedzialny za to, co oswoiłeś”. Bądźmy odpowiedzialni. Osiatkujmy okna i balkony, żeby nasze koty były bezpieczne. I żebyśmy tam, za tęczowym mostem mogli z ręką na sercu powiedzieć: Zrobiłem wszystko, żeby cię chronić.

Wszystko o zabezpieczeniach okien i balkonów znajdziecie tu: Siatka dla kota

Share

No responses yet

Lip 04 2012

Rzyga jak kot, czyli „koza krechę ma”

Published by under Hodowla,Kocięta,NFO

Wszyscy pamiętamy dobrze „Shreka”, gdzie Kot w butach, trochę zawstydzony, wyrzygał kulę włosową (zwaną uczenie pilobezoarem) i z zażenowaniem powiedział: Przepraszam, kłaczek. Skąd ten kłaczek, czy rzeczywiście kot musi go wyrzygać, czy można uniknąć tej niesympatycznej kociej czynności.
Wszystkiemu winien koci język i, chorobliwa wręcz, potrzeba czystości. Szorstki język naszego kota pokrywają rogowe wypustki, które, pochylone do tyłu, pozwalają tylko nagarniać to, co jest zlizywane. Nagarniać i połykać. A kot liże się i liże. Przecież musi być czyściutki, pachnący kotem, a nie (jak pies) otoczeniem (im bardziej śmierdzące, tym lepsze, fuj). Połknięte podczas nieustannej toalety włosy w żołądku zbijają się w twarde kule, skutecznie wypełniając sam żołądek, a jeśli uda im się przemieścić dalej, blokując jelita. Oczywiste jest, że gdy układ pokarmowy przestanie być drożny, kot umrze z głodu. Dlatego właśnie stara się pozbyć włosów z żołądka jeszcze zanim zbiją się w twarde wałeczki czy kule i, co gorsza, nie przesuną się dalej.
Jak możemy pomóc naszym długowłosym przyjaciołom? Po pierwsze czesać, zwłaszcza w okresie linienia, lub, kiedy jest bardzo gorąco (jak teraz), codziennie. Po drugie można podawać pastę odkłaczającą, czyli rozpuszczającą zalegające w żołądku włosy. Jeśli widzimy, że nasz kot wymiotuje, a jego kupy są twarde (wiem, że to obrzydliwe, ale warto pośledzić naszego kota w kuwecie i także przyjrzeć się kupie, zanim ją wywalimy), podajmy kotu co najmniej 5ml ciekłej parafiny. Niestety – po takim zabiegu kot będzie miał tłustą sierść przy wlocie (nigdy nie udało mi się zabezpieczyć kota przed wyciekającą z pyszczka parafiną) oraz przy wylocie (to ważne – informuje o tym, że układ pokarmowy kota jest drożny).
No i to, co koty lubią najbardziej – trawa. Przez długie lata siałam moim kotom pszenicę. Robię tak też i teraz, a od czasu do czasu kupuję w Leroyu Merlinie trawę dla kotów o wdzięcznej nazwie Cyperus Zymula. Trawa ta, przez moje koty uwielbiana, ma niestety jedną podstawową wadę – nie odrasta. A może odrasta za wolno? A może moje koty jedzą ją za szybko? W każdym razie nie udało mi się jej odchować, mimo usilnych starań i przedsięwzięcia czynności pielęgnacyjnych wyczytanych w Internecie. Nie działa. Co jakiś czas muszę kupić nową. Ostatnie dwie obfite trawy, przesadzone do dużej doniczki, po 5 dniach konsumpcji wyglądają tak. Faktem jest, że kociaki wchodzą do doniczki i pasą się zapamiętale. Jak kozy. A ponieważ to ja sprzątam podłogę, zatem, jak śpiewał mistrz Młynarski – „koza krechę ma”.

Share

One response so far