Archive for Sierpień, 2012

Sie 18 2012

Jak Wojtuś został strażakiem, czyli…

Published by under Hodowla,Inne,Kocięta

jak ze słodkich maleństw wyrastają stare konie. Wszędzie, w każdej dziedzinie życia tak jest – na przykład – gdzie się podziali moi malutcy synkowie? Tym wielkim obcym facetom powtarzam ciągle – „Potworze, zeżarłeś mojego malutkiego synka, natychmiast go wypluj!”. Niestety, bezskutecznie. Malutkich synków już nie ma, podobnie jak malutkich kotków, słodziutkich, niewinnych, robiących cudne minki i galopujących przez sen. Teraz galopują w rzeczywistości, demolując, zrzucając wszystko, co na swej drodze spotkają. Albowiem sprawdzić trzeba, czy – długopis dobrze się turla, czy na pewno nakrętka od wody mineralnej jest szybka oraz czy w koszu na śmieci porzucono jakieś smakowitości, które dwunodzy uznali za niezdatne do konsumpcji. Ostatnio również eksplorowana jest półeczka pod lustrem w łazience (nie rozumiem tylko, dlaczego podczas naszej nieobecności duchem [w środku nocy] lub ciałem [w środku dnia]), zatem stawiany tam papier toaletowy przestał być poza zasięgiem kocięcych łap, a jak wszyscy dobrze wiemy – REWELACYJNIE się turla.
Gdzieś czytałam, że kolejne pokolenie szczurów jest inteligentniejsze od rodzicielskiego, ponadto jakimś cudem nabywa umiejętności przyswojonych przez antenatów. Mam wrażenie, że prawidłowość ta dotyczy także odwiecznego szczurzego wroga – kota. Z każdym kolejnym miotem słyszę od Pawła – „No takich kociąt, to jeszcze nie mieliśmy!”. I chyba coś w tym jest, bo kociąt odnajdujących papier toaletowy na półeczce jeszcze nie było. A może to wina Dzidzi – przerośniętego, ponad sześciokilogramowego maleństwa o wielkim ciele (i ogonie) i rozumku malutkiego kociaka. Dzidzia z powodu przeróżnych zawirowań, jak to mówią, „się u nas została” i, choć cały czas powtarzam, że muszę jej znaleźć dom, z każdym dniem wiem, że moje wymagania dotyczące tego domu rosną.
Więc może to Dzidzia pokazała małym demonom, gdzie chowamy rewelacyjnie turlający się papier toaletowy, jak można wejść do pudełka z chusteczkami do nosa i wygrzebać z niego wszystkie, co do jednej, a następnie większość rozszarpać, jak dziką zwierzynę. Ale może też dzięki Dzidzi małe demony nauczyły się przytulać i mruczeć, i szukać towarzystwa człowieka, choć towarzystwo drugiego kota jest równie fajne. Bo choć Dzidzia lubi towarzystwo kotów, uwielbia się do nich tulić – i tego nauczyły się, z całą pewnością od niej, maluchy. Dzidzia lubi też zamiauczeć z drugiego końca mieszkania, a zawołana, przyjść na chwilę, dać się pogłaskać po głowie, za uszkiem, pod brodą – i pójść gdzieś do swoich spraw. Lubi też wieczorem przyjść do łóżka, wepchnąć nos pod pachę, pod kołdrę, zrobić milion kółek, układać się w tę i w tamtą stronę, tak i siak, na tym i na tamtym boku, mrucząc zawzięcie, żeby w końcu pójść sobie spać gdzieś na sobie tylko znanym miejscu. I tak też zaczęły robić maluchy – przyjdą, pomruczą, powpychają się pod pachę, pod rękę, na głowę, sprawdzą, czy nogi, a zwłaszcza ich duże palce są na miejscu – auć! – i potem pójdą spać gdzieś.
Dzidzia i dwa razy Hugh – trzy słodziaki, niewiniątka, malutkie kotki mogłyby dostarczać takich wrażeń innym ludziom. Mogłyby wychowywać lub sprowadzać na drogę występku inne koty. Do tego są właśnie stworzone.

Share

No responses yet

Sie 13 2012

Duże kocie niemowlę, duży podrostek = duży kot dorosły?

Published by under Hodowla,Kocięta

Wielu hodowców podaje wagi urodzeniowe swoich kociąt, pokazuje na wykresach, jak urodzone u nich kocięta rosną. Waga, tuż za kolorem, jest najważniejszym elementem opisu kociaka na stronie hodowcy. Co mówią nam kocie wagi? Czy możemy po nich wnioskować, że nasz kot będzie duży lub mały? Hodowcy i miłośnicy ekscytują się zwłaszcza wagami urodzeniowymi. Czy zasadne jest dążenie do tego, żeby kocięta rodziły się jak największe? Czy noworodek o wadze urodzeniowej 170 g będzie większy, kiedy dorośnie od tego, który w chwili narodzenia ważył 120 g? Czy trzymiesięczny kociak ważący 2,5 kg będzie ważył odpowiednio 20% więcej od tego, który w tym samym wieku waży 2 kg? Te i wiele innych pytań zadają hodowcy hodowcom, kupujący hodowcom, miłośnicy, wystawcy…

Od 15 już lat przyglądam się kotom norweskim leśnym w Polsce i w innych krajach. Pierwsza prawidłowość, którą zauważyłam – to waga urodzeniowa. Nie mówi nam nic o przyszłej wielkości kota. Widywałam koty urodzone z wagą 100 g, które wyrastały na kolosy i takie, które urodziły się z wagą 140-160 g i jako dorosłe były całkiem przeciętne. Druga miara to tempo wzrostu. Hodowcy z dumą pokazują na stronach trzymiesięczne kocięta ważące 2,3-2,5 kg. Wiele z takich kotów widziałam później, jako dorosłe. Nie odbiegały wielkością od tych, które rosły normalnie i jako trzymiesięczne ważyły 1,8-2 kg. Oczywiście – żadne z tych kotów nie były małe, zarówno jedne, jak i drugie wyrastały tak na koty przeciętne, jak i duże.

Jak zatem poznać, zorientować się, czy kot będzie duży? Na co patrzeć? Czym się sugerować? Po pierwsze genami. Zwykle po dużych rodzicach mamy duże koty. Piszę zwykle, ponieważ rodzice to nie wszystko – ważne są także kolejne pokolenia wstecz. Widuję duże koty po kotach przeciętnych, ale mających koty duże w dalszych pokoleniach rodowodu i koty przeciętne po kotach dużych, ale po nie za wielkich przodkach. Druga sprawa to żywienie. Niestety kot na suchej karmie i kiepskiej jakości puszkach nie urośnie. Nawet, jeśli w genach ma zapisane, że powinien być duży. Trochę może pomóc poprawa żywienia w nowym domu, ale zwykle takiego kota trudno odzwyczaić od nawyków żywieniowych wyniesionych z domu rodzinnego. Natura w banalny sposób chroni swoje dzieci przed otruciem, dlatego zapamiętują, co jadły przy matce – bo to na pewno nie zaszkodzi. Nowe pokarmy, nowe smaki mogą być niebezpieczne – lepiej więc tego nie jeść. Wtedy trzeba sposobem przestawiać kociaka na nową karmę.

Oczywiście można poznać po kociaku, czy będzie duży, mały czy przeciętny. Na pewno powinna niepokoić waga poniżej 1,6 kg w wieku 3 miesięcy, drobna kość… Ale to już temat na inną opowieść.

Share

2 komentarze