Archive for Czerwiec, 2013

Cze 14 2013

Socjalizacja

Published by under Hodowla,Kocięta,NFO

Isaac_071Ważne słowo, ważny termin i ważne działanie w życiu hodowcy, kociąt, kotów. Czy charakter, otwartość, coś, co Anglosasi nazywają easygoing, może być przekazywane z genami? Wiele, naprawdę wiele lat temu (nie tak, jak mówił Kubuś Puchatek – dawno, dawno temu, mniej więcej w zeszły piątek) hodowczyni mojej Frygi – Fortuny AB-Cat, pani Ania Czerwińska – przekazywała słowa wieloletniej hodowczyni kotów norweskich leśnych leśnych, Jette Evy Madsen, Felis Jubatus: „To naprawdę ważne w mojej pracy hodowlanej, dobierać do hodowli koty nie tylko pod kątem wyglądu (eksterieru), ale i charakteru. Moje koty wszędzie muszą czuć się dobrze, muszą dobrze i szybko aklimatyzować się w każdych warunkach, dobrze znosić wystawy, wyjazdy, obecność Ilja_057innych kotów, innych zwierząt, nowych ludzi”. I trzeba przyznać, że to jej się udało.
Jednak, czy łatwość w nawiązywaniu kontaktów, brak obaw przed zmianą, to tylko geny? Ile w tym pracy hodowcy, tego, co dzieje się w jego domu, z czym mają do czynienia kocięta i koty, które żyją, wychowują się razem z nim. Geny to jakaś część sukcesu. Wiele, pewnie jednak więcej niż 50%, to praca hodowcy. Tego, jak wcześnie zaczął brać kocięta na ręce. Ile obcych osób przychodzi do niego. Jak często koty i kocięta są dotykane przez obcych. Jak wiele mają bodźców – nowych dźwięków, zapachów. Dlaczego jedne koty nie boją się odkurzacza, a inne Ira_054panicznie uciekają, widząc jak wyciągacie go z szafy? Poza genami, to też praca hodowcy. Tak ważne jest, ile czasu poświęca kotom. Czy hodowla, to tylko wydanie miski z żarcie i sprzątnięcie kuwet? Czy zastanawialiście się Państwo, ile czasu każdego dnia hodowca spędza ze swoimi zwierzętami, bawiąc się z nimi, pielęgnując, a także – do czego niewielu się przyzna – rozmawiając z nimi? Kiedy przychodzicie do hodowcy, czy zwróciliście uwagę, jak koty reagują na jego głos? Nie? Przyjrzyjcie się podczas najbliższej wizyty.

Zdjęcia naszych kociąt w galerii miotu I

 

Share

No responses yet

Cze 11 2013

Ucieczka czy uwolnienie

Published by under Hodowla,Kocięta

Isaac_054Rośnie nasza czwórka do brydża. Nawet nie wiem kiedy, skończyła miesiąc, a za chwilę będzie miała sześć tygodni. Czwórka do brydża – nieźle, nie? Na razie puchaci chłopcy za karty się nie biorą, za opracowują sposób wielkiej ucieczki. Czyżby byli fanami Steve’a McQuinna? Jak nie górą, to może bokiem… A Józia ich jeszcze do tego zachęca. Wstrętna matka. A może po prostu uważa, że już czas, żeby sami zawiązywali sznurówki? W końcu ja też jestem taką matką. Ma z kogo brać przykład.
I poszli. Uwolnieni. Zerwani z uwięzi. Wydawałoby się, że powinni powoli, spokojnie eksplorować kolejne Ira_046pomieszczenia. Jednak nie. Już kolejnego dnia całe mieszkanie było ich. I znów trzeba uważać, chodzić ostrożnie szurając nogami, żeby nie nadepnąć malutkiej łapki materializującej się z nikąd w jednej sekundzie. Przyglądam się im – czy można już powiedzieć coś o charakterach? Który odważny, który ostrożny, który ciekawski, a który zamyślony? Chyba nie. Na razie działają w masie – biegają, turlają się, polują na zabawkowe myszki, kuleczki, piłeczki, nieopatrznie porzucone papierki (nie wiadomo dlaczego te „zabawki” samoróbki budzą najgorętsze uczucia i pożądanie). Na szczęście jeszcze teraz, podobnie jak dzieci ludzkie, mają stały rytm dnia – śniadanie, czas zabawy, koło południa drzemka. Przed obiadem – zabawy. Obiad. Szaleństwo do późnego popołudnia. Leżakowanie. Wieczorne harce. Ilja_042Kolacja. Jeszcze trochę zabawy i cisza nocna… gdzieś tak do piątej… Rano. Na szczęście bardzo nie hałasują. Można pospać. Czasami nawet do szóstej.

Share

No responses yet