Cze 11 2013

Ucieczka czy uwolnienie

Napisane przez o 1:44 pm w Hodowla,Kocięta

Isaac_054Rośnie nasza czwórka do brydża. Nawet nie wiem kiedy, skończyła miesiąc, a za chwilę będzie miała sześć tygodni. Czwórka do brydża – nieźle, nie? Na razie puchaci chłopcy za karty się nie biorą, za opracowują sposób wielkiej ucieczki. Czyżby byli fanami Steve’a McQuinna? Jak nie górą, to może bokiem… A Józia ich jeszcze do tego zachęca. Wstrętna matka. A może po prostu uważa, że już czas, żeby sami zawiązywali sznurówki? W końcu ja też jestem taką matką. Ma z kogo brać przykład.
I poszli. Uwolnieni. Zerwani z uwięzi. Wydawałoby się, że powinni powoli, spokojnie eksplorować kolejne Ira_046pomieszczenia. Jednak nie. Już kolejnego dnia całe mieszkanie było ich. I znów trzeba uważać, chodzić ostrożnie szurając nogami, żeby nie nadepnąć malutkiej łapki materializującej się z nikąd w jednej sekundzie. Przyglądam się im – czy można już powiedzieć coś o charakterach? Który odważny, który ostrożny, który ciekawski, a który zamyślony? Chyba nie. Na razie działają w masie – biegają, turlają się, polują na zabawkowe myszki, kuleczki, piłeczki, nieopatrznie porzucone papierki (nie wiadomo dlaczego te „zabawki” samoróbki budzą najgorętsze uczucia i pożądanie). Na szczęście jeszcze teraz, podobnie jak dzieci ludzkie, mają stały rytm dnia – śniadanie, czas zabawy, koło południa drzemka. Przed obiadem – zabawy. Obiad. Szaleństwo do późnego popołudnia. Leżakowanie. Wieczorne harce. Ilja_042Kolacja. Jeszcze trochę zabawy i cisza nocna… gdzieś tak do piątej… Rano. Na szczęście bardzo nie hałasują. Można pospać. Czasami nawet do szóstej.

Share

Bez komanetrzy

Trackback URI | Comments RSS

Zostaw komentarz