Paź 31 2013

Darmozjad

Napisane przez o 9:45 pm w Inne

JasioPrawdę śpiewały Alibabki w Wielkiej podróży Bolka i Lolka: „Płynie czas, mija czas, czas popędza stale nas…” i sama nie wiem kiedy, minęły dwa miesiące od poprzedniego wpisu. W tym czasie chłopcy I przeprowadzili się do nowych domów. Pierwszy Isaac wyjechał na Łotwę, towarzyszyć rodzinie, która wymarzyła sobie norwega, a w ich kraju nie ma hodowli tych pięknych kotów. Drugi Ira przeprowadził się na wybrzeże i umila chwile Dominice i jej rodzinie, stale próbując zaprzyjaźnić się z szynszylami. Na początku września Ilja wyjechał z Polski do Francji i zamieszkał w hodowli Harpsi’Cat. Najdłużej został z nami Ian, czyli Jasio, ale i on na początku października przeprowadził się do nowego domu (w sumie niedaleko) – i organizuje życie Dagmarze, Maćkowi i dwóm statecznym domowym kotkom Mrówie i Tosi.

DzidziaMieszkanie opustoszało, zostały same staruchy i… darmozjad. Skąd się wzięło to określenie, nie pamiętam. Chyba dawno temu ktoś nieżyczliwy tak nazwał kastraty mieszkające w hodowlach. I się przyjęło. Można więc powiedzieć, że u nas mieszkają trzy darmozjady – aczkolwiek dwa (kontynuując konwencję nieżyczliwego) zapracowały na dożywocie – to oczywiście Dafcio i Fryga. Ale trzeci darmozjad… to sama esencja darmozjada. Darmozjad jest kotką-kastratką, córką Józki i Sydneya, nazywa się Geena Davies, ale wszyscy mówią na nią Dzidzia. Dzidzia jest oszustką pierwszej wody – przez pierwsze kilkanaście miesięcy swojego życia udawała, że absolutnie nie może się od nas wyprowadzić, ponieważ obcy ludzie, którzy przychodzili ją oglądać, byli przerażający. Dla niej. Dla nas nic a nic. Inni obcy, ba, nawet psy, byli w porządku. Kiedy Dzidzia się zadomowiła, podrosła, zaczęła być Dzidzianieodłączną przyjaciółką swojego pradziadka Dafcia, upewniła się, że żadna siła jej stąd nie ruszy – pokazała wszystkim, że jest najcudowniejszym kotem świata. Kotkiem gadającym, włażącym pod kołdrę, towarzyszącym w wielu czynnościach, przytulającym się do innych kotów i ludzi. Ale dlaczego darmozjad – ktoś mógłby zapytać – nie może być kotką hodowlaną? Lub choćby wystawową? Otóż Dzidzia nie jest ani hodowlana, ani wystawowa. Wykastrowana w wieku 3,5 miesiąca może nam robić reklamę wyłącznie w domu. I, jak się okazuje, robi. Dafcio i DzidziaOstatnio ktoś o niej powiedział, że jest skrzyżowaniem kota z bykiem. Bo Dzidzia jest duża. Żeby nie powiedzieć – ogromna. Większa od mamy, większa i cięższa od pradziadka, z ogromną, puszystą, długą kitą, którą – jak mama i babcia – omiata i otula wszystko (i wszystkich, którzy są obok) – robi na gościach wrażenie. I cały czas uważa, że jest malutką kicią. Rzeczywiście – w tym geriatrycznym stadzie jej dwa lata i cztery miesiące, to naprawdę nic.

Share

Bez komanetrzy

Trackback URI | Comments RSS

Zostaw komentarz