Gru 29 2013

Kocie wychowanie

Napisane przez o 11:21 am w Hodowla,Inne,Kocięta

Johnny_034Znajomi przychodzą do mnie, zasiadają przed kojcem i mimo zimnej podłogi, patrzą godzinami na kocięta. To kino, które można oglądać bez końca. A najwięcej radości daje wypuszczenie szarańczy na trochę do pokoju, żeby się wybiegała. Kociaki zachowują się wtedy, jak raczkujące już dziecko, wypuszczone z kojca. Biegają, skaczą, eksplorują wszystkie kąty pokoju, próbują wspinać się na drapak, nie zważając na osiąganą wysokość. Widać, że nie czytały „Kubusia Puchatka” i nie wiedzą, że „jagulary potrafią po drzewach chodzić tylko w górę, bo w dół ich ogony wchodzą im w drogę”. Tę mądrość posiadła natomiast matka tej szarańczy, która pilnuje towarzystwa, i kiedy widzi małolata wspinającego się niebezpiecznie wysoko, podbiega do niego i ciągnie w dół za ogon, Johnny_023pupę lub grzbiet. Czasami tylko słyszę, jak mówi do wspinającego się smarka – „syneczku, pamiętaj, wchodzisz tylko tam, skąd sam umiesz zejść”. Gadaj zdrów. Lezie toto wyżej i wyżej. Wchodzi na półkę, na której śpi babcia, a ta nie życzy sobie, żeby jakiś rozbawiony drobiazg przeszkadzał jej w sjeście. Macha więc łapą i fuczy. A fuczenie takie kocie dziecko rozumie bezbłędnie – należy zmykać, bo w ruch pójdzie zaraz upazurzona łapa i wymierzy kilka klapsów niesfornemu basałykowi. O dziwo, kocia mama, nie złości się na starszyznę rodzinną (w przeciwieństwie do ludzkiej mamy, która zaraz by się żachnęła i takiej babci wykrzyczała, że jej dziecko ma prawo tu biegać, potrącać i łapać obślinionymi łapkami obcych za ubranie, ponieważ jest dzieckiem i mu wszystko wolno), o nie! Kocia mama jest mądra i wie, że starszym należy się spokój, a młodsi mają nauczyć się szacunku. Poza tym warto korzystać z mądrości starszych (bo jak to było z tym jajem? „Kura mu mówi: bądź głupsze, ale co można poradzić, kiedy ktoś się uprze”). Milvowe dzieci wychowywane są zatem z rozsądkiem i także ze spokojem starej matki, która dobrze wie, że w razie czego może liczyć na pomoc człowieka.
– No zdejmij go z tej półeczki. – Zdają się mówić jej oczy. – Widzisz, wlazł na samą górę, a teraz się drze, jak opętany.
Wstaję więc i zdejmuję. I powtarzam najmądrzejszą mądrość: Właź tylko tam, skąd będziesz umiał sam zejść. Ale on się wydziera na mnie oburzony: To jak mam się nauczyć, kiedy nie pozwalasz mi spróbować? Wczoraj mama mówiła, że ćwiczenie czyni mistrza, czy jakoś tak.
Odwieczny konflikt pokoleń. Nic się nie zmieniło. Oni chcą spróbować ciągle czegoś nowego, a my chcemy ich chronić przed porażką. Jednak, czy naprawdę życie musi być pasmem sukcesów? Może trzeba się przewrócić, żeby umieć się podnieść? Kolejna mądrość pokoleń? „Jak się nie przewrócis, to się nie naucys”. Coś w tym jednak jest. Może warto pozwolić się przewrócić, tylko być cały czas obok, żeby móc pocałować to starte kolano, „żeby się szybciej goiło”.

Share

Bez komanetrzy

Trackback URI | Comments RSS

Zostaw komentarz