Archive for the 'Inne' Category

lip 01 2010

Pan Kotek był chory…

Published by Agnieszka under Inne

Jednak warto obserwować swojego kota, pilnować, ile razy dziennie chodzi do kuwety, ile czasu tam spędza i co tam zostawia. Oczywiście jest to prostsze, kiedy mamy jednego kota. Kiedy jest ich kilka, sprawa się komplikuje. Ale nie jest to niemożliwe do realizacji, jeśli tylko znamy swoje koty, wiemy na co zwrócić uwagę, rozpoznamy wtedy każde nietypowe zachowania, które mogą być symptomami choroby. Nie zaniepokoiłam się, kiedy Dafcio w sobotę dłużej kucał w kuwecie – zawsze sika długo, ale tym razem sikał długo i wysikał niedużo. Niedobrze, pomyślałam, i zaczęłam go obserwować. W poniedziałek sikał jeszcze, ale we wtorek rano intensywnie lizał się pod ogonem i warczał. No to mamy zapalenie pęcherza, a już od tak dawna (2,5 roku) było dobrze.Nauczka dla mnie – nie wolno oszczędzać na karmie. Urinary droższej firmy nie równa się Urinary tańszej.
A Panu Bogu w kotach nie udał się układ moczowy. Trudno, każdy gatunek ma swoją piętę achillesową. Koty mają słaby układ moczowy. Skłonność do chorób układu moczowego jest związana z genami – czyli mamy pewne rodziny bardziej narażone na choroby, z dietą – niewskazane są pokarmy wysokobiałkowe, bogate w magnez, fosfor, wapń, chlorki i włókno, ze zbyt małym spożyciem płynów, wiekiem i trybem życia – brak ruchu, nadwaga, stres oraz częściowo z płcią – o ile obie płcie równie często chorują na SUK, to u kocurów częściej zatyka się cewka moczowa (jest to związane z jej budową).
Najczęstszym objawem kłopotów z pęcherzem jest posikiwanie po kątach, częste lizanie pod ogonem, częste wizyty w kuwecie i kłopot z oddaniem moczu. No i ogromna bolesność, pieczenie ujścia cewki.  Często lekceważymy pierwsze objawy. Pokutują w nas stereotypy – kot sika po kątach, po łóżkach, na ubrania, bo jest złośliwy. Często nie rozumiemy, że kot nie umie inaczej na zasygnalizować, że coś go boli. Boli, kiedy sika w kuwecie, więc idzie sikać gdzie indziej. A zbadanie moczu? Toż to fanaberia! Ja mam śledzić mojego kota w kuwecie? Podstawiać mu pod ogon pudełko? A potem nieleczone zapalenie pęcherza przenosi się na nerki, mamy niewydolność nerek, które często kończy się tragicznie dla kota. A wystarczyło zareagować wcześniej.
Pierwsze dafciowe zapalenie pęcherza, 3,5 roku temu objawiło się próbą nasikania do malutkiej kocięcej kuwetki w kojcu. Była dwunasta w nocy z piątku na sobotę. Telefon do przyjaciela, porada i rano wizyta u doktora. W sobotę łapanie moczu – tylko zapalenie pęcherza, nie ma kryształów. Po wyleczeniu zapalenia, Dafcio przerzucony na Urinary czuł się wspaniale. Rok później próba odchudzania (karma wysokobiałkowa niskokaloryczna) spowodowała krwotoczne zapalenie pęcherza. Od tamtej pory Dafcio je tylko niskobiałkowe karmy. Ale niestety, jak widać, producent ma znaczenie. Wracamy do Walthama, zwłaszcza, że ma teraz karmę specjalnie dla Duffiego – Urinary o zmniejszonej kaloryczności.
Wczoraj Dafcio właściwie spał cały czas. Wysoka temperatura powietrza, nie pomaga. Dziś już czuje się lepiej, antybiotyk zaczął działać. Zdrowiej mój kotku, kuruj się.  Dawno, dawno temu, kiedy źle się czułeś, Szymon mówił: „Taki jesteś Daficzku bledziutki”. Nabierz kolorków, Dafciu, leć pobawić się z prawnuczętami, które nieoczekiwanie dla nikogo skończyły 7 tygodni. Ich nowe zdjęcia można obejrzeć w Galerii miotu E.

Udostępnij

One response so far

maj 09 2010

…i kwitnie miesiąc maj…

Published by Agnieszka under Inne

Kwiecień przeleciał nie wiadomo kiedy, kwietniowe wpisy pozostały w moich notatkach i trochę się zdezaktualizowały. W kwietniu, 12 kwietnia, Milva skończyła 7 lat. I weszła w związku z tym do szacownego grona weteranów, gdyby oczywiście kiedykolwiek chciała jeszcze pojechać na kocią wystawę. Nie podejrzewam jednak, żeby chciała. Ale także dla producentów kocich karm 7 lat, to jakaś granica. Czy siedmioletni kot jest już stary? I tak właściwie, ile żyje kot norweski leśny? To też miał być temat jednego z kwietniowych wpisów, ponieważ na początku kwietnia pożegnaliśmy, jednego z protoplastów kotów norweskich leśnych w Polsce. W wieku 15 lat odszedł Bergansius Sardanas. Dziadek m.in. naszego Duffiego. Czy możemy przyjąć, że kot norweski leśny żyje 15 lat? Czyli, wg tego, co wyczytałam w jednym z artykułów w sieci, gdzie pani doktor Maja Ingarden pisze: „Właściciele często zastanawiają się – czy ich pies/kot jest już stary, czy nie? I gdzie jest ta granica, kiedy psa czy kota zaczyna się traktować jako seniora? Otóż uważa się, że zwierzę wkracza w wiek geriatryczny, gdy rozpoczyna się ostatni trymestr przewidywanej dla danej rasy długości życia.”, nasze koty wkraczają w starość, kiedy skończą 10 lat. Muszę powiedzieć o tym Dafciowi, który przeżywa drugą młodość ganiając się z Donaldem, czy Frydze (która ma co prawda dopiero 9,5 roku), która także z nim szaleje i przynosi mu, miaucząc, rzemyczki na patyku do zabawy.
A kiedy patrzę na czarnego Donalda, widzę też innego czarnego kotka, który nie tylko nie dożył 10 lat, nie dożył nawet swoich pierwszych urodzin, bo odszedł w wieku zaledwie 10 miesięcy. To Lucyfer Dwa Susy*PL. Wyrwany śmierci w czerwcu zeszłego roku, odszedł za tęczowy most 5 maja tego. Już bryka ze swoim rodzeństwem. Już mu lekko, spokojnie, chociaż to przecież nie tak miało być. Niestety i tak się zdarza, że mimo naszych największych starań, nie możemy nic poradzić. I czasami nasi futrzaści przyjaciele towarzyszą nam przez długie lata, a czasami odchodzą zbyt szybko. Zawsze już czarne norwegi będą przypominać mi Lusia.

Udostępnij

No responses yet

mar 29 2010

Wiosna – sezon balkonowy uznajemy za otwarty

Published by Agnieszka under Inne

Ponieważ zrobiło się ciepło, a wszystkie ważne szczepienia już działają, nasze kochane maleństwa zostały wypuszczone na balkon. Nie podejrzewałam, ile radości małym kotkom mogą dostarczyć 2 m3 świeżego powietrza. Przesiadują na balkonie całe dnie obserwując kawki, które wydziubały sobie dziurę na gniazdo pod okapem dachu. Patrzą też na gołębie, sroki i wrony, które latają koło naszego domu i przysiadają na dachu bloku naprzeciwko. Maluchy nauczyły się od starszych szczekać na niedostępną zdobycz. Szczekają więc małe i duże, dodatkowo Milva wyje i próbuje zagnać Donnę do domu. Nie wiem dlaczego, ale właśnie ta koteczka jest jej ukochanym dzieckiem. Kilka razy Milva wnosiła Donnę do domu, trzymając ja za kark, albo zaganiała ją przed sobą, głośno miaucząc. Nic a nic nie przeszkadza jej wylegujący się na półeczce Donald, czy Diane. Ważne jest, żeby Donna była bezpieczna. Na szczęście już po kilku dniach balkonowego wietrzenia, troskliwa kocia mama pozwoliła ukochanej córce wygrzewać się w promieniach słonecznych bez dozoru, z czego nasza wdzięczna szylkretunia skwapliwie korzysta.

Standardowo reszta balkonowych zdjęć w Galerii D-miotu.

Udostępnij

No responses yet

mar 22 2010

Marcowi jubilaci

Published by Agnieszka under Inne

Marzec, to u nas miesiąc kocich urodzin. A właściwie urodzin kocurzych. 10.03 urodziny miał Sydney. Nasz głupiutki, chudy, niebieski kotek skończył w tym roku 5 lat. Myślicie, że jak na pięciolatka przystało, zrobił się dostojnym, spokojnym kotkiem? Nic bardziej mylnego. To wieczny szałaput, który wyskakiwanie zza węgła i pogoń przez całe mieszkanie, ze skręcaniem przy dźwiękach dartego parkietu, uważa za najlepszą zabawę. Jego sposób zabawy rozumie tylko Józka i kociaki, jeśli akurat jakieś dorastają w naszym domu. Wszystkie inne koty biorą to za atak i zabawa przestaje być zabawą. Wiele radości sprawia mu też denerwowanie Duffiego. Sydney z wielką radością zajmuje mu jego ulubione miejsca, kładzie się tam do góry brzuchem lub wyciąga na całą swoją długość (a długi, to on jest, trzeba przyznać) i czeka, kiedy król przyjdzie upomnieć się o należne mu miejsce. A król przychodzi i jest wściekły. Nasz drugi marcowy jubilat, Duffy, nie przepada bowiem za swoim młodszym kolegą, żeby nie powiedzieć wprost – bardzo go nie lubi. Bo jakże lubić kogoś, kto wyskakuje zza kanapy i macha łapami przed nosem? Jak się nie denerwować takim zachowaniami, kiedy ma się 11 lat (urodziny już w najbliższą środę, 24.03) i jest się naprawdę poważnym kotkiem? Wszystkiego najlepszego moi niebiescy panowie, samych radości w życiu i niech wam te rozrabiaki (które tu, na zdjęciu, wyglądają tak niewinnie) bardzo nie dokuczają.

Udostępnij

One response so far

mar 08 2010

Kocięta czy koty

Published by Agnieszka under Inne

Jak patrzę na rosnące Milvowe kociaki, zastanawiam się, kiedy przekroczyły granicę, przeistaczając się ze słodkich kuleczek w całkiem poważne kocie podrostki. Wciąż słodkie, oczywiście, ale jednak podrostki. Skończyły się przespane nieprzerwanym snem poranki. Skończyło zostawianie długopisów, ołówków i innych dobrze turlających się przedmiotów w pozornie niedostępnych miejscach. Teraz wszystkie miejsca są dostępne. Dlatego należy głęboko chować wszystko, na czym na zależy, ot choćby słuchawki do telefonu. Cieniutkie kabelki maję tę właściwość, że same, nie wiadomo jak, znajdują się w ostrych jak igiełki, mlecznych kocich ząbkach.

Nadszedł bowiem czas uważności, czas nakrywania twarzy kołdrą co rano, kiedy radosna przebiegająca hałastra traktuje cię, jak integralną część łóżka. Czas chodzenia krokiem posuwistym, żeby nie zdeptać małych łapek, materializujących się wraz z futrzastym ciałkiem, które niosą, nagle pod twoimi nogami, a przecież jesteś pewien, że ułamek sekundy temu ich tu nie było… Ja jednak bardzo lubię ten czas w życiu kociąt, bo to już jest czas zabawy – wszystko, co dobrze się turla można wynieść w zębach i poturlać po podłodze, najlepiej oczywiście o 5 rano. Ale oczywiście, to także my możemy się pobawić z kociakiem w turlanie piłeczki, czy przynoszenie zabawkowej grzechoczącej myszki. Możemy zabawić kociaki rzemykami na patyku, patrząc, który wyżej podskoczy lub który szybciej złapie rzemyki w zęby i, groźnie warcząc, będzie chciał nam zabrać całą zabawkę. Więc to chyba już są małe koty. Już można coś o nich powiedzieć, każdego z nich przedstawić.
Jedyny mężczyzna w tym gronie Donald, czarny Diabeł, który, ani nie jest kruczoczarny, ani nie ma diabelskiego charakteru. To czekoladowy Miś. Zabawka, Przytulanka. Wielki, futrzasty, od wygrzewania się na wiosennym (wciąż mamy nadzieję na odejście zimy) słoneczku brązowiutki Kocur.
Dziewczyny. Każda inna. Pierworodna Diane… Nazwałam ją Purchawką, nie dlatego, że się nadyma, ale że od urodzenia jest okrągła. To kolejne wcielenie babci Frygi i pradziadka Grepsa. Przecudny okrąglutki kotek norweski leśny w starszym typie. Niski na łapkach, ale nie za krótki, z przepiękną głową, ale nie za długą. No i futro. Futro, które dodaje jej krągłości, można czesać z przedziałkiem i zaplatać w warkoczyki. Diane jest bardziej niezależna, ale ma charakterek – to ona, warcząc, nosi w zębach „upolowane” zabawki.
Donna – złocista i letnia, jak dawczyni jej imienia. Wesoła  i psotna. Kiedy biegnie, jej ruda końcówka ogonka, jak malutki ogienek, pokazuje trasę, którą przebiegła. Bo kota, rzecz jasna, nie ma tam już ani śladu. Budową inna niż siostra – trochę drobniejsza, wyższa, z dłuższą głową i zupełnie innym futrem.
Wszystkie trzy razem? To trochę jak tajfun, a trochę, jak miłe ukojenie, kiedy położą się obok mnie i dadzą głaskać. Cóż… to magia kota.

Więcej zdjęć w galerii miotu

Udostępnij

One response so far

lut 23 2010

Fotograf u naszych kociąt

Published by Agnieszka under Inne

W ostatnią niedzielę odwiedzili nas Olga, Łukasz i Ania. Efektem tych odwiedzin są piękne zdjęcia D-kotków. Nasi mali modele pozowali mniej lub bardziej chętnie, czasami okazywali znudzenie, czasami onieśmielenie, a czasem chcieli najnormalniej w świecie uciec. Udało się zatrzymać w kadrze Milvowe dzieci w przeddzień ich 8-tygodniowych urodzin. Osiem tygodni to już ten czas, kiedy trzeba szykować się do szczepień, czas, kiedy coraz bardziej samodzielne kotki eksplorują dotychczas niedostępne rejony mieszkania. To czas chowania ładowarek do telefonów, słuchawek do MP-3-ek, uważnego sprawdzania, co upadło na podłogę, bo na pewno zostanie przebadane organoleptycznie przez buszującą po domu trojkę urwisów. Nowe zdjęcia, jak zwykle w galerii. Dziękujemy Oli i Łukaszowi (Nordhouse*PL) i Ani (Atlas*PL) za poświęcony czas. Było warto.

Udostępnij

No responses yet

lut 05 2010

Wielka ucieczka

Published by Agnieszka under Inne

Milvowe kocięta dostarczają nam wielu radości, Donna44 ale są też źródłem naszych strachów i niepokojów. Od urodzenia najbardziej krzykliwa, Donna, najwięcej noszona na rękach, żeby przestała sie bać chwili, kiedy traci kontakt z podłożem (to taka skłonność rodzinna), okazała się też kotkiem o wysokim IQ. Zrozumiała, że kiedy drze dziób, ktoś zawsze przyjdzie wziąć ją na ręce. A jeśli nie przychodzi? Albo słychać, że kręci się po kuchni, ale na rozdartego kotka nie zwraca w ogóle uwagi? Co wtedy robić. Trzeba skakać. Skakać wysoko, a potem łapać się brzegu kojca, wyjść na taboret, który stoi obok i… No właśnie, co dalej?

Zlikwidowałam więc stojący w kojcu koszyk. Nie wiem, czy też nie będę musiała zlikwidować poduszki, ponieważ zdesperowanej Donnie wystarczy kilka centymetrów wyżej, żeby doskoczyć do brzegu kojca. A ja jednak bym wolała, żeby kotki jeszcze trochę w tym kojcu pomieszkały. Dla swojego bezpieczeństwa. Nowe zdjęcia całej trójki w galerii.

Udostępnij

No responses yet

sty 13 2010

Nasze kocięta w nowych domach

Published by Agnieszka under Inne

stefka_jensOd miesiąca Audrey Toutou, nazywana po domowemu Stefką, ma nowego towarzysza. Zamieszkał z nią niebieski Jens Atlas*PL, w domu Jacko. Już po kilku godzinach Stefka przyjęła go, jak swego Pozwoliła wchodzić na drapak, pozwoliła wyglądać przez swoje okno ;) stefka_jens02

Natomiast Claudia i Bobik mają swoja własną stronę i nazwę hodowli. Mieszkają teraz w mroźnym, księżycowym domu Ice Moon*PL.

Udostępnij

No responses yet

sty 02 2010

Szczęśliwego nowego roku

Published by Agnieszka under Inne

W ostatnim miesiącu 2009 roku miały miejsce dwa zdarzenia istotne dla naszej hodowli. Na początku grudnia podjęliśmy decyzję o kastracji Frygi. Tej jesieni Fryga, zupełnie jak nie ona, miała problem z zajściem w ciążę. Badania potwierdziły nasze przypuszczenia – początek ropomacicza – 2 grudnia Fryga została wykastrowana. Zabieg przeszła rewelacyjnie, nadal jest bezsporną królową w naszym domu. Swoje 9. urodziny, 20 grudnia, świętowała już jako kastratka.

Natomiast 28 grudnia nad ranem, a konkretnie między 2. a 4. w nocy, Milva urodziła trójkę prześlicznych kociąt. Kolory, jak na nią, zupełnie nietypowe. Mamy dwie śliczne pręgowane dziewczynki i czarnego jak smoła rodzyneczka. Szczegóły tutaj: Miot D.

Udostępnij

No responses yet

sty 02 2010

Zafirah Vittoria Agpamis*PL

Published by Agnieszka under Inne

nowyrok-171

Udostępnij

No responses yet

Next »