Archive for the 'Kocięta' Category

lis 13 2011

Wpływ imienia na kota

Published by Agnieszka under Inne,Kocięta

O kocich zachowaniach jeszcze będzie, teraz chciałabym napisać o wpływie imienia na kota. Coś w tym chyba musi być, bo kiedy dałam kotu na imię Ursus, wyrósł na małego niedźwiadka. Xantypa okazała się złośnicą, Angelina Jolie, Ava Gardner i Audrey Toutou wyrosły na przepiękne damy, a Fran Dresher wychowuje zaprzyjaźnionego mainecoona.  Że coś w tym musi być, podejrzewałam już jakiś czas temu, ale żeby aż tak? Tym razem, jak zawsze, nadając imiona, kierowałam się wyglądem kota. House – wiadomo, chromy, Guy Williams – przystojny, czarny, ale nie murzyn, Gregory Peck – pełna symetria i piękno. Geena Davis – od pierwszych chwil rosła, jak na drożdżach, jej imienniczka do malutkich nie należy. Ginger Rogers – pełna wdzięku i gracji blond piękność. Jednak w najśmielszych snach nie spodziewałam się tego, co z tych kocich osesków wyrośnie. Gregory Peck – blisko dwumetrowy najprzystojniejszy facet świata. Jego koci imiennik – czarujący mruczeniem (słychać go z drugiego pokoju) ogromny kot. Czy ktoś widział czteromiesięcznego kotka, który waży 3,5 kg? No ja w każdym razie nie widziałam. Ale mam przyjemność oglądać teraz. Jego wielka siostra, nie tak daleko za nim, tylko 3,2 kg. Ich drobniutka blondynowata siostrzyczka dużo mniejsza (2,7 kg) – ale do tańca musi właśnie być taka. A jak ona tańczy? Koty są zachwycone. Ja mniej. Przestałam już wieszać zasłonki. Chowam długopisy (bo dobrze się turlają). Doniczkę z araukarią okleiłam papierem (po uprzednim uzupełnieniu wykopanej przez House’a ziemi; siostra godnie go zastępuje). Z trudem udaje mi się wytłumaczyć Ginger, że araukaria, choć duża, nie nadaje się do drapania… A Ginger tańczy i, co gorsza, do tańca zaprasza rodzeństwo. I nie tylko! Kilka dni temu widziałam Dafcia biegającego za zabawką. Podrzucał ją, popychał łapą, BIEGAŁ, przewracał się na bok i łapami podrzucał zabaweczkę. Kiedy pojawiłam się w polu jego widzenia, zainteresowanie zabawą zniknęło, jak ręką odjął. Kilka razy rzuciłam mu zabawkę – bez reakcji… To znaczy, nie, reakcja była – politowanie we wzroku „i ty myślisz, kobieto, że ja się ruszę?”. I było, jak obiecywał – nie ruszył się.

Udostępnij

2 responses so far

gru 08 2010

To już trzy tygodnie

Published by Agnieszka under Hodowla,Inne,Kocięta,NFO

A nawet 3 tygodnie i dwa dni, kiedy na świat przyszły dzieci Milvy. Czy to rzeczywiście Agpamisy moich marzeń? Na początek przydały mi siwych włosów, bo postanowiły, że absolutnie nie zamierzają ssać sutków nigdy nie ssanych, zaanektowały 4 pierwsze i całymi dniami odchodzą walki o źródło pożywienia. Próby dokarmiania spełzły na niczym, bo albo ja nie umiem karmić z butelki, albo one nie są tak bardzo głodne, żeby z butelki jeść. Pociesza mnie myśl, że już za chwilę postawię im michę z mięsem. Kocięta zatem rosną sobie pomalutku, czym tez zestresowały mnie na początku, bo przyzwyczajona do przyrostów rzędu 20g na dobę, musiałam zadowolić się 10. a nawet 5. gramami. Milva pięknie sobie radzi z tak licznym przychówkiem, chociaż wrzaski bijących się przy cyckach maluchów trochę ją denerwują. Farrah wciąż zadziwia mnie kolorem i jestem coraz bardziej pewna, ze jest czarna srebrzysta cieniowana, czyli ns 11. Faye i Freddy zachwycają spojrzeniem, zresztą Frania też ma piękne skośne oczka. Dwa moje prześliczne rudaski cieszą mnie kolorami – Frank – ciemny, marchewkowy, Fred – blondynkowaty, z rewelacyjnym wyraźnym rysunkiem. Z niecierpliwością czekam na ich dalszy rozwój.

Udostępnij

One response so far

lis 23 2010

I dreamed a dream

Published by Agnieszka under Hodowla,Kocięta,NFO

Tak sobie kiedyś wymarzyłam, żeby znaleźć dla Milvy kocura spokrewnionego z jej ojcem. Odnalezienie kryjącego przyrodniego brata okazało się niemożliwe. Szukałam więc kocura będącego wnukiem Odina de la Catchouteba. Oczywiście sam fakt  bycia wnukiem nie sprawiał, że kocur byłby dobrym partnerem dla Milvy. Chciałam, żeby było widać u niego cechy dziadka. Czyli, żeby był duży, futrzasty, miał idealny profil, groźne spojrzenie i piękne jasne srebro. Już kiedy miałam dać za wygraną, okazało się, że jest, jest taki kot. Pozostało mi tylko przekonać jego właścicielkę, poczekać na ruję, pokonać przeciwności losu i zawieźć Milvę na czas do krycia (dziękuję Rafał). I czekać na rezultat wizyty. Wizyty Milvy w hodowli Blue whitches*PL u Haltka Kotonland*PL. A rezultaty pojawiły się na świecie szybciej niż starsze kocięta Milvy, które zwykle przychodziły na świat między 66 a 68 dniem ciąży. F-kotki przybyły w 64 dniu. Po trwającej prawie 24 godziny pierwszej fazie porodu, w poniedziałek, 15 listopada, między 15.25 a 19.30 na świat przyszli: Freddy Mercury ns (09) 23 (ma tylko biały pompon), Fran Drescher ns 09 23, Frank Sinatra d(s) 22, Farah Fawcett ns 23/11, Fred Astaire ds 22 i Faye Dunaway f (s) 09 22.

Informacje na stronie z kociętami już wkrótce. Rodowód miotu.

Udostępnij

No responses yet

wrz 23 2010

Odloty

Published by Agnieszka under Hodowla,Kocięta

W zeszłym roku mój tata przez cała wiosnę obserwował narodziny i rozwój pustułek. Para zagniazdowała naprzeciwko jego okien, we wnęce sąsiedniego budynku. Kiedy nadszedł ten dzień, najpierw jedno pisklę wyleciało z gniazda i nie umiało już w nim wylądować, więc usiadło na gałęzi pobliskiego drzewa i zaczęło rozpaczliwie nawoływać rodziców. Rodzice zajmowali się nim jeszcze przez jakiś czas, do chwili, kiedy usamodzielniło się na tyle, żeby mogło wyruszyć na spotkanie z dorosłym, samodzielnym życiem.

Tak też stało się u nas – kocięta rosły, rosły, stawały się coraz bardziej samodzielne, aż wreszcie nadszedł czas, żeby wyfrunąć z gniazda. Pierwsi wyprowadzili się Edzio, Rysio i Emusia (która zamieszkała w hodowli Nordhouse*PL). Potem Errol-Klon (zamieszkał ze swoim bratem Clarkiem). Ellen musiała poczekać tydzień, aż rana po kastracji się zagoi. Najdłużej z nami mieszkała Elizabeth, ale i ona już pofrunęła do nowego domu. Zrobi się pusto i spokojnie. U nas, bo w zaprzyjaźnionej hodowli Icemoon*PL – najazd Hunów :D Claudia Cardinale Agpamis*PL, czyli Claudunia na początku sierpnia urodziła aż 9 kociąt. Kocięta rosną jak na drożdżach i są coraz bardziej samodzielne. Ponieważ tatuś kociąt, Tobago z Alinatu*PL jest kremowo-biały, wszystkie jego córeczki są szylkretkami – mamy 5 szylkretek/blukremek i 4 chłopaków niebieskich i czarnych z białym lub bez. Niektóre kociaki są dymne – dobrze widać to na czarnych. Jesteśmy dumni z Clauduni, że tak dzielnie zajmuje się swoimi dziećmi. No i z Kasi, ponieważ bez jej pomocy, Claudnia wyglądałaby jak kościotrup. Nad socjalizacją maluchów czuwają córeczki Kasi i Sergiusza – pięcioletnia Gabrysia i dwuletnia Ania. Mamy więc pełną gwarancję, że kociaki nie będą się bały małych dwunogów (jak józkowe kocięta, nienawykłe do takich potworów) i będą przyzwyczajone do ciągłego noszenia i wożenia w wózeczku dla lalek.

Udostępnij

No responses yet

sie 10 2010

Dorastanie

Published by Agnieszka under Hodowla,Kocięta

Jeszcze tylko jeden dzień dzieli nas od magicznego wieku 3 miesięcy, kiedy to wg wszelkich norm kocięta mogą się wyprowadzić z rodzinnego domu. Ale jakże tu wyprowadzać takie małe kotki, które właśnie odkryły radości wspólnej zabawy, które mama, tata i pozostali członkowie stada uczą najróżniejszych przydatnych w kocim życiu zachowań. Kocięta dowiadują się, jak wygląda atak, jakie dźwięki ostrzegawcze należy wydawać, kiedy się szykuje do skoku na drugiego kota. Uczą się, jak się czaić na mysz, jak ja łapać, jak zagryzać (Józia „zagryzła” trzy zabawkowe myszki). I teraz miałyby się wyprowadzać? Na całe szczęście nasze maluchy mogą pozostać ze sobą i resztą stada jeszcze kilka tygodni.
Maluchy… Po naszym powrocie okazało się, że nasze malutkie kotki wcale nie są takie malutkie. Tegoroczne dzieci Józi i Sydneya są zdecydowanie większe od swojego rok starszego rodzeństwa. Ciekawe, czy ma na to wpływ dieta? Zamiast mięsa, puszek i suchego, które jadły C-kotki, E-kotki jedzą suche i mieszankę mięsną, czyli BARF. Dziś, kiedy kończą 13 tygodni, dwa koty ważą ponad 2 kg, a pozostała czwórka równo po ok. 1,8 kg.

Nowe zdjęcia wszystkich kociaków są już w ich galerii.

Udostępnij

2 responses so far

lip 05 2010

Nasze koty w nowych domach

Published by Agnieszka under Hodowla,Kocięta

Wszystkie kocięta z miotu D wyjechały do nowych domów. Diane-Siena zamieszkała z panem Marcinem, Donna-Mela, z panią Moniką i jej rodziną. Dostajemy maile z informacjami i zdjęciami, które sprawiają nam naprawdę wiele radości. A w sobotę do nowego domu przeprowadził się Donald, czyli Murzyn.
Rozstania są zawsze smutne, nawet, kiedy wiemy, że nowy dom jest najcudowniejszy na świecie. Smutno jest nam tym bardziej, kiedy kociak mieszkał z nami długo. I tak było w przypadku Murzyna, który 28 czerwca skończył pół roku. Murzyn, kotek diabełek, szaleniec i postnik. Kotek, który przypomniał, że warto chować kable, że torebki foliowe bardzo szeleszczą o 4 rano. I choć było nam bardzo smutno, kiedy w sobotnie południe Murzyn odjeżdżał razem z Kasią i Rafałem do nowego domu, to jak zobaczyłam po niecałej dobie te zdjęcia, uśmiechnęłam się przez łzy. Bo to przecież niemożliwe, kilka godzin po przyjeździe do nowego domu… Te koty po prostu czekały na siebie :)
Murzynku kochany, będziemy za tobą tęsknić, ale wiemy, że znalazłeś cudowny dom, ze wspaniałymi ludźmi i kocim przyjacielem, który po stracie brata tak bardzo tęsknił do drugiego kota. Życzymy Wam wszystkim wszystkiego najlepszego.

Udostępnij

2 responses so far

cze 16 2010

Jesteśmy duzi – mamy 5 tygodni

Published by Agnieszka under Kocięta

Kociaki rosną, powoli zaczynają kształtować się ich charaktery. A może po prostu, pomalutku pokazują, co potrafią? A potrafią już drzeć się tak głośno, żeby zerwać zaspanego człowieka o 4 rano, bo na pewno dzieje się im krzywda. Najgłośniej drze się Ellen, nawet nie wiedziałam, ze w tym malutkim ciałku jest taki GŁOS. Darcie się jest protestem przeciwko więzieniu. One już nie chcą być zamknięte, już przecież umieją biegać, chcą biegać jak najwięcej. Nie pomaga mi też Józka, która także uważa, że kojec to miejsce, które trzeba opuścić jak najszybciej, a najlepiej samodzielnie. Kładzie się więc z jednej strony zagrody nawołując kocięta do wyjścia. Z drugiej strony największe rozdarciuchy komunikują, że wyjść jeszcze nie potrafią, więc niech mama do nich przyjdzie i z nimi posiedzi, albo pomoże im wyjść stamtąd. Zatem wrzask od samego rana. Myślę, że robią się też coraz bardziej głodne. Jedzą już dwa samodzielne posiłki i idzie im to bardzo sprawnie.

Podczas dzisiejszych zdjęć kocięta zaprezentowały swoje norweskie charaktery, więc mogę już o nich coś powiedzieć. Ellen dobrze wie, czego chce – bawić się, biegać i wyjść z kojca. Już czas. Swoje potrzeby komunikuje donośnym głosem. Edek – drugi zabawowy kotek, jemu już udało się złapać za brzeg kojca, ale na szczęście nie zapamiętał, jak to się robi. Kombinuje jak wyjść, ale się tak nie wydziera. Eric i Emma – oni wiedzą, że jeśli będą głośno miauczeć, ktoś przyjdzie i weźmie na ręce. Są odważni, nie boją się niczego. Elizabeth – spokojna, ciągle przyczajona, nie przepada, jak się ją podnosi – lubi czuć ziemię wszystkimi czterema łapkami. I Errol – myśliciel. Jak się zaduma, potrafi siedzieć i patrzeć w jeden punkt przez dłuższą chwilę.

Udostępnij

No responses yet

cze 11 2010

I znowu kojec

Published by Agnieszka under Hodowla,Kocięta

Jak ten cykl się powtarza. Z koszyka do kojca. Kociaki osiągnęły ten etap rozwoju, że trzeba je było przenieść do kojca. Razem z nimi powędrował tam płytszy koszyk, z którego łatwo wychodzić na krótkie spacery i mała kuwetka z drewnianym żwirkiem, do której łatwo wejść, a spożycie kilku drewnianych kulek nie spowoduje zapchania się jelitek. Już po kilku dniach w kuwecie pojawiły się pierwsze mokre plamy i pierwsza prawdziwa kupa, ponieważ kociaki zaczęły jeść mięso i biały ser. Pierwsza na gerberka rzuciła się najmniejsza Ellen, czego skutkiem był natychmiastowy wzrost wagi. Do dziś gerberka nie chciał jeść tylko Eric. Ale cóż się dziwić, skoro urodził się największy i wciąż w rankingu wagowym prowadzi (640g na 4 tygodnie). Widać mleko mamy mu wystarcza. Ciekawe, jak długo pozostanie największy, bo Errol już dziś pałaszował sam ze spodeczka.
Można godzinami patrzeć, jak bawią się, biegając niezdarnie. Patrzę na te maluchy i szukam podobieństw. Do rodziców, dziadków, starszego rodzeństwa. Emma jest podobna do Józki. Errol do Claudii i Sydneya, Edek do Clinta, Ellen do dziadka Piotrusia (Petera Pana). Nie umiem dopasować tylko Elizabeth i Erica. Z twarzy podobni zupełnie do nikogo ;) Zdjęcia kociąt do obejrzenia w Galerii miotu E.

Udostępnij

No responses yet

maj 25 2010

Majowe kocięta Józki

Published by Agnieszka under Hodowla,Kocięta

Czas leci tak szybko, 17 maja pierwsze kocięta Józi skończyły rok. Z okazji pierwszych urodzin dostałam zdjęcia wszystkich roczniaków. Koty wyrosły duże, kocury i największa z kocic (i jedyna kastratka) Cassandra, ważą ok. 6kg, dziewczynki w hodowlach Claudia i Catherine, ok. 5kg. Nowe zdjęcia są w galerii miotu. Naprawdę przepiękne koty norweski leśne z nich wyrosły! Wielkie, futrzaste i z tym wspaniałym norweskim spojrzeniem Nowe zdjęcia miotu C można obejrzeć w jego Galerii na końcu. A zdjęcia Claudii na jej stronie, Catherine na jej stronie i Cola na jego stronie.
11.05 tego roku Józia urodziła kolejne sześcioraczki. Znów zrobiła to całkiem sama, jednak tym razem dane mi było popatrzeć, jak to robi. Zatem – robi to szybko, sprawnie i cichutko. W tym roku, podobnie, jak w zeszłym, Józia urodziła 3 koteczki i 3 kocurki, podobnie, jak w zeszłym roku mamy2 kociaki niebieskie, nie mamy bikolora, ale za to mamy tylko jednego kociaka bez białego, mamy więcej pręgusów (aż 4), ale za to same tygrysy i jeszcze więcej kociąt srebrzystych – aż 5. I tegoroczne kociaki są większe, niż zeszłoroczne. Zatem przedstawiamy w kolejności przychodzenia na świat.
Pierwszy: Edward Norton ns 09. Bardzo piękny dymny Kocurek, Duży i mocny (115g). Druga: Ellen Pompeo as 23. Koteczka, jedyna w całym miocie bez białego, o najkrótszym ciałku, troszkę nie z tej bajki, ale rośnie, jak pozostałe kociaki (105g). Trzeci: Errol Flynn as 09. Wielki, okrągły, z dużą głową, bardzo podobny do Sydneya – na razie tylko rozłożeniem białego, zobaczymy, jak będzie się rozwijał dalej (115g). Czwarta: Elizabeth Taylor n 09 23. Jedyna niesrebrzysta dziewczynka. Największa, bardzo długa, jedyny kociak z białym bez białego na pyszczku (110g). Piąta: Emma Thompson ns 09 23. Śliczna dziewczynka z ładnym sreberkiem, równo rozłożonym białym, na początku bardzo krzykliwa, teraz spokojniutka (105g). Szósty i ostatni, największy i najbardziej krzykliwy: Eric Dane ns 09 23. Jaśniutki srebrzysty kocurek, z najdłuższą głową, mocny i długi (120g). Zdjęcia kociaczków w różnych fazach wzrostu do obejrzenia w ich własnej Galerii oraz na stronie z Kociętami.
Cały czas czeka na swojego człowieka syn Milvy i Fafnira – Donald Faison, wielki, coraz czarniejszy i coraz piękniejszy kocur. Jego ostatnie zdjęcia do obejrzenia w Galerii miotu D. Donald jest wielkim kocurem, waży już 3,5 kg. Po przodkach odziedziczył zielone oczy, którymi czaruje wszystkich. Jeśli marzysz o czarnym, zielonookim, wielkim kocie, lubisz, kiedy kot towarzyszy ci w domu – to Donald jest kotem dla ciebie.

Udostępnij

No responses yet

sty 25 2010

Przeprowadzka do kojca

Published by Agnieszka under Kocięta

Diane30Po skończeniu 3 tygodni kocięta przeprowadziły się z koszyka do kojca. Coraz więcej ruszają się i bawią, na ile im ich ciężkie brzuszki pozwalają. Chodź dziś skończyły już 4 tygodnie, wzrostem przypominają kocięta co najmniej o tydzień starsze. Donald waży prawie 700g, a dziewczynki sporo ponad 600g. Kuweta na razie jest ciekawym miejscem do zabawy, z którego można wysypywać drewniane brykieciki, a podawany raz dziennie na spodeczku gerberek smakuje wyłącznie Donnie. Milva ze swoim mlekiem i pilnowaniem toalety zapewnia na razie wszystkie ich potrzeby. Kilka nowych zdjęć kociąt do obejrzenia w Galerii miotu.

Udostępnij

No responses yet

Next »