Archive for the 'Hodowla' Category

Lip 05 2010

Nasze koty w nowych domach

Published by under Hodowla,Kocięta

Wszystkie kocięta z miotu D wyjechały do nowych domów. Diane-Siena zamieszkała z panem Marcinem, Donna-Mela, z panią Moniką i jej rodziną. Dostajemy maile z informacjami i zdjęciami, które sprawiają nam naprawdę wiele radości. A w sobotę do nowego domu przeprowadził się Donald, czyli Murzyn.
Rozstania są zawsze smutne, nawet, kiedy wiemy, że nowy dom jest najcudowniejszy na świecie. Smutno jest nam tym bardziej, kiedy kociak mieszkał z nami długo. I tak było w przypadku Murzyna, który 28 czerwca skończył pół roku. Murzyn, kotek diabełek, szaleniec i postnik. Kotek, który przypomniał, że warto chować kable, że torebki foliowe bardzo szeleszczą o 4 rano. I choć było nam bardzo smutno, kiedy w sobotnie południe Murzyn odjeżdżał razem z Kasią i Rafałem do nowego domu, to jak zobaczyłam po niecałej dobie te zdjęcia, uśmiechnęłam się przez łzy. Bo to przecież niemożliwe, kilka godzin po przyjeździe do nowego domu… Te koty po prostu czekały na siebie 🙂
Murzynku kochany, będziemy za tobą tęsknić, ale wiemy, że znalazłeś cudowny dom, ze wspaniałymi ludźmi i kocim przyjacielem, który po stracie brata tak bardzo tęsknił do drugiego kota. Życzymy Wam wszystkim wszystkiego najlepszego.

Share

2 komentarze

Cze 25 2010

Kot, także norweski leśny, musi znać swoje miejsce

Published by under Hodowla

Od kilku dni zastanawiam się, czy aby na pewno dobrze wychowuję swoje koty? A może jest tak, że to one mnie, nas wszystkich, wychowały. Powodem do refleksji stała się wypowiedź, którą przeczytałam na kocim forum: „(…) Jak to ja się śmieję: wzięłam kota z czystą kartą. (…). Jak trafił do mnie nie miałam problemu z nauczeniem go zasad, bo nie miał złych (jak dla mnie) nawyków.
I tak: Lucek nie interesuje się ludzkim jedzeniem (mogę nawet talerz zostawić i on powącha i idzie) bo od początku nikt mu nie dawał nic od stołu i nic z ręki, dzięki temu możemy spokojnie jeść. Nie pcha się i nie śpi też w łóżku (ma swój dywanik na którym śpi, i wchodzi na kanapę tylko jak nie ma pościeli). Nie wymusza niczego miauczeniem, bo kilka razy próbował przyspieszyć tak posiłek i w efekcie nie dość, że go zignorowałam to dostał dopiero jak się uspokoił. Gada tylko z nami jak sami go zaczepiamy, albo jak strasznie musi się pożalić po wizycie u weta.
Między innym dlatego bałabym się wziąć kota z hodowli, bo widziałam niektóre takie, gdzie kotki od maleńkiego śpią w łóżku, koty podczas jedzenia zaglądają właścicielowi do talerza, chodzą po blatach w kuchni i wszędzie. Ja rozumiem ogromną miłość tych hodowców do zwierząt i wiem, że wiele osób uważa, że nie do pomyślenia jest nie spanie z kotem w łóżku, ale moim zdaniem zwierze to jednak zwierze. (…) Moim zdaniem takie „wychowanie” kota nie odejmuje mu nic z kociowatości. Każdy w domu powinien znać swoje miejsce. A spaniem leżeniem z włochatym pluszakiem mogę się podelektować na kanapie.”

No więc nie wiem, czy moje koty znają swoje miejsce. Ale jak tylko Michał szykuje się do spania, na jego kołdrze układa się Dafcio i Józka. Fryga wieczorem niegrzecznie zapędza mnie do snu, żeby, jak tylko się wypoziomuję, położyć mi się na podołku. No chyba, że Szymon położy się spać przede mną, wtedy wygrzewa mu kręgosłup piersiowy. Gada do nas Józka. Właściwie do nas mało, teraz głównie gada do dzieci. Okropnie marudzi, żeby przyszły, zobaczyły, bo ona ma myszkę zabawkową, ale prawie taką, jak prawdziwa i tak się je myszkę, zobaczcie. Jak nie ma kociąt, to zdarza jej się zagadać do nas. Ale rzadko. Szkoda. Podobno jej mama, Fela, mówi więcej. Fryga czasami zagada. Ale tylko zaczepiona. Chyba to znaczy, że jest grzeczna albo dobrze wychowana. Sydney gada tylko, kiedy niebezpiecznie podnosi mu się poziom testosteronu. Niestety łączy się to z poszukiwaniami ściany, na którą mógłby siknąć. Jeśli uda mi się zobaczyć ten moment, zaganiam go do kuwety. Zatem, może jest grzeczny, albo dobrze wychowany, bo znaczy wtedy kuwetę, od środka. Dafcio nic nie mówi, za to trąca łapką. Nauczył się tego od Miluni, która ten gest dostała z genami swojego ojca. Kiedy chce, żeby zwrócić na nią uwagę, siada obok i trąca łapką. Trzeba ją wtedy pogłaskać lub zaprosić na kolana. A Dafciowi, kiedy trąca łapką, trzeba po prostu dać jeść. Bo na pewno jest właśnie godzina karmienia głodnych kotków. Bo Dafcio jest kotem Pawłowa, kotem z zegarkiem w żołądku. Z dokładnością do kwadransa sygnalizuje godzinę posiłku. Rano, kiedy jest wystarczająco wcześnie, robi to delikatnie. Ale jeśli zaśpię, robi się mniej subtelny. Puka mnie po twarzy łapką z delikatnie wysuniętymi pazurkami, a jeśli uda mi się przykryć twarz, z całą mocą swoich prawie 8 kilogramów, wpycha się pode mnie, usiłując zrzucić z łóżka, albo przynajmniej odwrócić z boku na plecy. Mam wstać i nakarmić.
Cieszę się z interakcji z moimi kotami. Nie sądziłam, że komuś może to przeszkadzać, wszak kot, to nie pies. Bo to przecież psy mają panów, a koty mają służących. Lubię służyć moim kotom, otrzymując w zamian kojące mruczenie, ciepło kociego ciała i miękkość kociego futra, które mogę głaskać, zasypiając.

Share

3 komentarze

Cze 11 2010

I znowu kojec

Published by under Hodowla,Kocięta

Jak ten cykl się powtarza. Z koszyka do kojca. Kociaki osiągnęły ten etap rozwoju, że trzeba je było przenieść do kojca. Razem z nimi powędrował tam płytszy koszyk, z którego łatwo wychodzić na krótkie spacery i mała kuwetka z drewnianym żwirkiem, do której łatwo wejść, a spożycie kilku drewnianych kulek nie spowoduje zapchania się jelitek. Już po kilku dniach w kuwecie pojawiły się pierwsze mokre plamy i pierwsza prawdziwa kupa, ponieważ kociaki zaczęły jeść mięso i biały ser. Pierwsza na gerberka rzuciła się najmniejsza Ellen, czego skutkiem był natychmiastowy wzrost wagi. Do dziś gerberka nie chciał jeść tylko Eric. Ale cóż się dziwić, skoro urodził się największy i wciąż w rankingu wagowym prowadzi (640g na 4 tygodnie). Widać mleko mamy mu wystarcza. Ciekawe, jak długo pozostanie największy, bo Errol już dziś pałaszował sam ze spodeczka.
Można godzinami patrzeć, jak bawią się, biegając niezdarnie. Patrzę na te maluchy i szukam podobieństw. Do rodziców, dziadków, starszego rodzeństwa. Emma jest podobna do Józki. Errol do Claudii i Sydneya, Edek do Clinta, Ellen do dziadka Piotrusia (Petera Pana). Nie umiem dopasować tylko Elizabeth i Erica. Z twarzy podobni zupełnie do nikogo 😉 Zdjęcia kociąt do obejrzenia w Galerii miotu E.

Share

No responses yet

Maj 25 2010

Majowe kocięta Józki

Published by under Hodowla,Kocięta

Czas leci tak szybko, 17 maja pierwsze kocięta Józi skończyły rok. Z okazji pierwszych urodzin dostałam zdjęcia wszystkich roczniaków. Koty wyrosły duże, kocury i największa z kocic (i jedyna kastratka) Cassandra, ważą ok. 6kg, dziewczynki w hodowlach Claudia i Catherine, ok. 5kg. Nowe zdjęcia są w galerii miotu. Naprawdę przepiękne koty norweski leśne z nich wyrosły! Wielkie, futrzaste i z tym wspaniałym norweskim spojrzeniem Nowe zdjęcia miotu C można obejrzeć w jego Galerii na końcu. A zdjęcia Claudii na jej stronie, Catherine na jej stronie i Cola na jego stronie.
11.05 tego roku Józia urodziła kolejne sześcioraczki. Znów zrobiła to całkiem sama, jednak tym razem dane mi było popatrzeć, jak to robi. Zatem – robi to szybko, sprawnie i cichutko. W tym roku, podobnie, jak w zeszłym, Józia urodziła 3 koteczki i 3 kocurki, podobnie, jak w zeszłym roku mamy2 kociaki niebieskie, nie mamy bikolora, ale za to mamy tylko jednego kociaka bez białego, mamy więcej pręgusów (aż 4), ale za to same tygrysy i jeszcze więcej kociąt srebrzystych – aż 5. I tegoroczne kociaki są większe, niż zeszłoroczne. Zatem przedstawiamy w kolejności przychodzenia na świat.
Pierwszy: Edward Norton ns 09. Bardzo piękny dymny Kocurek, Duży i mocny (115g). Druga: Ellen Pompeo as 23. Koteczka, jedyna w całym miocie bez białego, o najkrótszym ciałku, troszkę nie z tej bajki, ale rośnie, jak pozostałe kociaki (105g). Trzeci: Errol Flynn as 09. Wielki, okrągły, z dużą głową, bardzo podobny do Sydneya – na razie tylko rozłożeniem białego, zobaczymy, jak będzie się rozwijał dalej (115g). Czwarta: Elizabeth Taylor n 09 23. Jedyna niesrebrzysta dziewczynka. Największa, bardzo długa, jedyny kociak z białym bez białego na pyszczku (110g). Piąta: Emma Thompson ns 09 23. Śliczna dziewczynka z ładnym sreberkiem, równo rozłożonym białym, na początku bardzo krzykliwa, teraz spokojniutka (105g). Szósty i ostatni, największy i najbardziej krzykliwy: Eric Dane ns 09 23. Jaśniutki srebrzysty kocurek, z najdłuższą głową, mocny i długi (120g). Zdjęcia kociaczków w różnych fazach wzrostu do obejrzenia w ich własnej Galerii oraz na stronie z Kociętami.
Cały czas czeka na swojego człowieka syn Milvy i Fafnira – Donald Faison, wielki, coraz czarniejszy i coraz piękniejszy kocur. Jego ostatnie zdjęcia do obejrzenia w Galerii miotu D. Donald jest wielkim kocurem, waży już 3,5 kg. Po przodkach odziedziczył zielone oczy, którymi czaruje wszystkich. Jeśli marzysz o czarnym, zielonookim, wielkim kocie, lubisz, kiedy kot towarzyszy ci w domu – to Donald jest kotem dla ciebie.

Share

No responses yet

« Prev