mar 08 2010

Kocięta czy koty

Napisane przez Agnieszka w Inne

Jak patrzę na rosnące Milvowe kociaki, zastanawiam się, kiedy przekroczyły granicę, przeistaczając się ze słodkich kuleczek w całkiem poważne kocie podrostki. Wciąż słodkie, oczywiście, ale jednak podrostki. Skończyły się przespane nieprzerwanym snem poranki. Skończyło zostawianie długopisów, ołówków i innych dobrze turlających się przedmiotów w pozornie niedostępnych miejscach. Teraz wszystkie miejsca są dostępne. Dlatego należy głęboko chować wszystko, na czym na zależy, ot choćby słuchawki do telefonu. Cieniutkie kabelki maję tę właściwość, że same, nie wiadomo jak, znajdują się w ostrych jak igiełki, mlecznych kocich ząbkach.

Nadszedł bowiem czas uważności, czas nakrywania twarzy kołdrą co rano, kiedy radosna przebiegająca hałastra traktuje cię, jak integralną część łóżka. Czas chodzenia krokiem posuwistym, żeby nie zdeptać małych łapek, materializujących się wraz z futrzastym ciałkiem, które niosą, nagle pod twoimi nogami, a przecież jesteś pewien, że ułamek sekundy temu ich tu nie było… Ja jednak bardzo lubię ten czas w życiu kociąt, bo to już jest czas zabawy – wszystko, co dobrze się turla można wynieść w zębach i poturlać po podłodze, najlepiej oczywiście o 5 rano. Ale oczywiście, to także my możemy się pobawić z kociakiem w turlanie piłeczki, czy przynoszenie zabawkowej grzechoczącej myszki. Możemy zabawić kociaki rzemykami na patyku, patrząc, który wyżej podskoczy lub który szybciej złapie rzemyki w zęby i, groźnie warcząc, będzie chciał nam zabrać całą zabawkę. Więc to chyba już są małe koty. Już można coś o nich powiedzieć, każdego z nich przedstawić.
Jedyny mężczyzna w tym gronie Donald, czarny Diabeł, który, ani nie jest kruczoczarny, ani nie ma diabelskiego charakteru. To czekoladowy Miś. Zabawka, Przytulanka. Wielki, futrzasty, od wygrzewania się na wiosennym (wciąż mamy nadzieję na odejście zimy) słoneczku brązowiutki Kocur.
Dziewczyny. Każda inna. Pierworodna Diane… Nazwałam ją Purchawką, nie dlatego, że się nadyma, ale że od urodzenia jest okrągła. To kolejne wcielenie babci Frygi i pradziadka Grepsa. Przecudny okrąglutki kotek norweski leśny w starszym typie. Niski na łapkach, ale nie za krótki, z przepiękną głową, ale nie za długą. No i futro. Futro, które dodaje jej krągłości, można czesać z przedziałkiem i zaplatać w warkoczyki. Diane jest bardziej niezależna, ale ma charakterek – to ona, warcząc, nosi w zębach „upolowane” zabawki.
Donna – złocista i letnia, jak dawczyni jej imienia. Wesoła  i psotna. Kiedy biegnie, jej ruda końcówka ogonka, jak malutki ogienek, pokazuje trasę, którą przebiegła. Bo kota, rzecz jasna, nie ma tam już ani śladu. Budową inna niż siostra – trochę drobniejsza, wyższa, z dłuższą głową i zupełnie innym futrem.
Wszystkie trzy razem? To trochę jak tajfun, a trochę, jak miłe ukojenie, kiedy położą się obok mnie i dadzą głaskać. Cóż… to magia kota.

Więcej zdjęć w galerii miotu

Udostępnij

Samotny komentarz

lut 23 2010

Fotograf u naszych kociąt

Napisane przez Agnieszka w Inne

W ostatnią niedzielę odwiedzili nas Olga, Łukasz i Ania. Efektem tych odwiedzin są piękne zdjęcia D-kotków. Nasi mali modele pozowali mniej lub bardziej chętnie, czasami okazywali znudzenie, czasami onieśmielenie, a czasem chcieli najnormalniej w świecie uciec. Udało się zatrzymać w kadrze Milvowe dzieci w przeddzień ich 8-tygodniowych urodzin. Osiem tygodni to już ten czas, kiedy trzeba szykować się do szczepień, czas, kiedy coraz bardziej samodzielne kotki eksplorują dotychczas niedostępne rejony mieszkania. To czas chowania ładowarek do telefonów, słuchawek do MP-3-ek, uważnego sprawdzania, co upadło na podłogę, bo na pewno zostanie przebadane organoleptycznie przez buszującą po domu trojkę urwisów. Nowe zdjęcia, jak zwykle w galerii. Dziękujemy Oli i Łukaszowi (Nordhouse*PL) i Ani (Atlas*PL) za poświęcony czas. Było warto.

Udostępnij

Bez komentarzy

lut 05 2010

Wielka ucieczka

Napisane przez Agnieszka w Inne

Milvowe kocięta dostarczają nam wielu radości, Donna44 ale są też źródłem naszych strachów i niepokojów. Od urodzenia najbardziej krzykliwa, Donna, najwięcej noszona na rękach, żeby przestała sie bać chwili, kiedy traci kontakt z podłożem (to taka skłonność rodzinna), okazała się też kotkiem o wysokim IQ. Zrozumiała, że kiedy drze dziób, ktoś zawsze przyjdzie wziąć ją na ręce. A jeśli nie przychodzi? Albo słychać, że kręci się po kuchni, ale na rozdartego kotka nie zwraca w ogóle uwagi? Co wtedy robić. Trzeba skakać. Skakać wysoko, a potem łapać się brzegu kojca, wyjść na taboret, który stoi obok i… No właśnie, co dalej?

Zlikwidowałam więc stojący w kojcu koszyk. Nie wiem, czy też nie będę musiała zlikwidować poduszki, ponieważ zdesperowanej Donnie wystarczy kilka centymetrów wyżej, żeby doskoczyć do brzegu kojca. A ja jednak bym wolała, żeby kotki jeszcze trochę w tym kojcu pomieszkały. Dla swojego bezpieczeństwa. Nowe zdjęcia całej trójki w galerii.

Udostępnij

Bez komentarzy

sty 25 2010

Przeprowadzka do kojca

Napisane przez Agnieszka w Kocięta

Diane30Po skończeniu 3 tygodni kocięta przeprowadziły się z koszyka do kojca. Coraz więcej ruszają się i bawią, na ile im ich ciężkie brzuszki pozwalają. Chodź dziś skończyły już 4 tygodnie, wzrostem przypominają kocięta co najmniej o tydzień starsze. Donald waży prawie 700g, a dziewczynki sporo ponad 600g. Kuweta na razie jest ciekawym miejscem do zabawy, z którego można wysypywać drewniane brykieciki, a podawany raz dziennie na spodeczku gerberek smakuje wyłącznie Donnie. Milva ze swoim mlekiem i pilnowaniem toalety zapewnia na razie wszystkie ich potrzeby. Kilka nowych zdjęć kociąt do obejrzenia w Galerii miotu.

Udostępnij

Bez komentarzy

sty 13 2010

Kocięta Milvy mają dwa tygodnie

Napisane przez Agnieszka w Kocięta

Donald08Nieprawdopodobnie szybko płynie czas. Dopiero się urodziły, a już mają dwa tygodnie, otworzyły oczy i są coraz bardzo podobne do kotków. To najszybciej, jak dotąd rosnące dzieci Milvy, w dniu swoich 2-tygodniowych urodzin osiągnęły oszałamiającą wagę 400g. Donna10Za tydzień przeprowadzą się z koszyka do kojca. Ich nowe zdjęcia dostępne są w galerii. Będzie ich stopniowo przybywać, ponieważ sfotografowanie tych nieznośnych stworów nie jest łatwe, a pora roku nie rozpieszcza nas nadmiarem słońca.

Udostępnij

Bez komentarzy

sty 13 2010

Nasze kocięta w nowych domach

Napisane przez Agnieszka w Inne

stefka_jensOd miesiąca Audrey Toutou, nazywana po domowemu Stefką, ma nowego towarzysza. Zamieszkał z nią niebieski Jens Atlas*PL, w domu Jacko. Już po kilku godzinach Stefka przyjęła go, jak swego Pozwoliła wchodzić na drapak, pozwoliła wyglądać przez swoje okno ;) stefka_jens02

Natomiast Claudia i Bobik mają swoja własną stronę i nazwę hodowli. Mieszkają teraz w mroźnym, księżycowym domu Ice Moon*PL.

Udostępnij

Bez komentarzy

sty 02 2010

Szczęśliwego nowego roku

Napisane przez Agnieszka w Inne

W ostatnim miesiącu 2009 roku miały miejsce dwa zdarzenia istotne dla naszej hodowli. Na początku grudnia podjęliśmy decyzję o kastracji Frygi. Tej jesieni Fryga, zupełnie jak nie ona, miała problem z zajściem w ciążę. Badania potwierdziły nasze przypuszczenia – początek ropomacicza – 2 grudnia Fryga została wykastrowana. Zabieg przeszła rewelacyjnie, nadal jest bezsporną królową w naszym domu. Swoje 9. urodziny, 20 grudnia, świętowała już jako kastratka.

Natomiast 28 grudnia nad ranem, a konkretnie między 2. a 4. w nocy, Milva urodziła trójkę prześlicznych kociąt. Kolory, jak na nią, zupełnie nietypowe. Mamy dwie śliczne pręgowane dziewczynki i czarnego jak smoła rodzyneczka. Szczegóły tutaj: Miot D.

Udostępnij

Bez komentarzy

sty 02 2010

Zafirah Vittoria Agpamis*PL

Napisane przez Agnieszka w Inne

nowyrok-171

Udostępnij

Bez komentarzy

lis 02 2009

Wystawowe sukcesy

Napisane przez Agnieszka w Inne

Zamiast siedzieć w domu i wygrzewać się przy kaloryferze, zapakowałam Sydneya i Józkę do transporterów i pojechaliśmy na wystawę na Słowację, do Bańskiej Bystrzycy. Jechałam z obawami, ponieważ Sydney ostatni raz wyjeżdżał dwa lata temu, a Józka blisko rok. Zupełnie niepotrzebnie. Koty zachowywały się wzorowo i Sydney skończył tytuł Grandinternational Champion (GIC), a Józka International Champion (IC). Dodatkowo w oba dni Józia była nominowana do BIS. Mamy teraz w domu same wysoko utytułowane koty.

Dwie córki świeżo upieczonych międzynarodowych championów, które zasiedziały się u nas, znalazły nowe domy, do których przeprowadzą się niebawem.

Udostępnij

Bez komentarzy

paź 05 2009

Czas wystaw

Napisane przez Agnieszka w Wystawy

Wrzesień był czasem wystaw i rozstania z Colem. Odwiedziliśmy Wałbrzych bez większych sukcesów. Na warszawskiej wystawie zorganizowanej przez SMK Jedynka pokazaliśmy Colaczka w oba dni i możemy pochwalić się niedzielną nominacją do BIS. Natomiast Claudunię pokazaliśmy tylko w niedzielę.
W norweskiej zabawie, zorganizowanym przez Klub hodowców i miłośników kotów norweskich leśnych AGNAR, Hobby show, Claudia została wybrana przez Szalonego Kapelusznika, Najbardziej magicznym kotem kotem norweskiego popołudnia. I jak na magicznego kota przystało zostawiła uśmiech, by zniknąć i pojawić się w innym miejscu.
Tydzień po wystawie Cole pojechał do nowego domu z Mirką i Jaro. Zamieszkał niedaleko Bratysławy, a jego zdjęcia można obejrzeć na stronie Mirki.Claudia62

Dziewczyny zostały więc we dwie. Claudia wciąż czaruje nas swoim uśmiechem i magicznym spojrzeniem. Zagaduje, zupełnie, jak jej mama, Józka. Przytula się do prababci Frygi. Bawi się z siostrą.

Cassandra natomiast postanowiła zauroczyć nas swoim kruczoczarnym, lśniącym futrem, oraz wielkością. Ciągle czeka na człowieka, odrzucając kolejnych chętnych, oczarowanych magią jej żółtych oczu. Czeka na wielbiciela wielkich czarnych kotów, który uwierzy, że koteczka mająca zaledwie 4,5 miesiąca może ważyć 3kg i wyglądać tak dojrzale. Wewnątrz tego wielkiego kota jest małe kociątko, które materializuje nad ranem w okolicach swoich łap wszystkie dobrze i głośno turlające się przedmioty. To cała ona, Cassandra.

Więcej zdjęć kotów w Galerii.

Udostępnij

Bez komentarzy

« Prev - Next »