sty
13
2010
Od miesiąca Audrey Toutou, nazywana po domowemu Stefką, ma nowego towarzysza. Zamieszkał z nią niebieski Jens Atlas*PL, w domu Jacko. Już po kilku godzinach Stefka przyjęła go, jak swego Pozwoliła wchodzić na drapak, pozwoliła wyglądać przez swoje okno

Natomiast Claudia i Bobik mają swoja własną stronę i nazwę hodowli. Mieszkają teraz w mroźnym, księżycowym domu Ice Moon*PL.
Udostępnij
sty
02
2010
W ostatnim miesiącu 2009 roku miały miejsce dwa zdarzenia istotne dla naszej hodowli. Na początku grudnia podjęliśmy decyzję o kastracji Frygi. Tej jesieni Fryga, zupełnie jak nie ona, miała problem z zajściem w ciążę. Badania potwierdziły nasze przypuszczenia – początek ropomacicza – 2 grudnia Fryga została wykastrowana. Zabieg przeszła rewelacyjnie, nadal jest bezsporną królową w naszym domu. Swoje 9. urodziny, 20 grudnia, świętowała już jako kastratka.
Natomiast 28 grudnia nad ranem, a konkretnie między 2. a 4. w nocy, Milva urodziła trójkę prześlicznych kociąt. Kolory, jak na nią, zupełnie nietypowe. Mamy dwie śliczne pręgowane dziewczynki i czarnego jak smoła rodzyneczka. Szczegóły tutaj: Miot D.
Udostępnij
lis
02
2009
Zamiast siedzieć w domu i wygrzewać się przy kaloryferze, zapakowałam Sydneya i Józkę do transporterów i pojechaliśmy na wystawę na Słowację, do Bańskiej Bystrzycy. Jechałam z obawami, ponieważ Sydney ostatni raz wyjeżdżał dwa lata temu, a Józka blisko rok. Zupełnie niepotrzebnie. Koty zachowywały się wzorowo i Sydney skończył tytuł Grandinternational Champion (GIC), a Józka International Champion (IC). Dodatkowo w oba dni Józia była nominowana do BIS. Mamy teraz w domu same wysoko utytułowane koty.
Dwie córki świeżo upieczonych międzynarodowych championów, które zasiedziały się u nas, znalazły nowe domy, do których przeprowadzą się niebawem.
Udostępnij
paź
05
2009
Wrzesień był czasem wystaw i rozstania z Colem. Odwiedziliśmy Wałbrzych bez większych sukcesów. Na warszawskiej wystawie zorganizowanej przez SMK Jedynka pokazaliśmy Colaczka w oba dni i możemy pochwalić się niedzielną nominacją do BIS. Natomiast Claudunię pokazaliśmy tylko w niedzielę.
W norweskiej zabawie, zorganizowanym przez Klub hodowców i miłośników kotów norweskich leśnych AGNAR, Hobby show, Claudia została wybrana przez Szalonego Kapelusznika, Najbardziej magicznym kotem kotem norweskiego popołudnia. I jak na magicznego kota przystało zostawiła uśmiech, by zniknąć i pojawić się w innym miejscu.
Tydzień po wystawie Cole pojechał do nowego domu z Mirką i Jaro. Zamieszkał niedaleko Bratysławy, a jego zdjęcia można obejrzeć na stronie Mirki.
Dziewczyny zostały więc we dwie. Claudia wciąż czaruje nas swoim uśmiechem i magicznym spojrzeniem. Zagaduje, zupełnie, jak jej mama, Józka. Przytula się do prababci Frygi. Bawi się z siostrą.
Cassandra natomiast postanowiła zauroczyć nas swoim kruczoczarnym, lśniącym futrem, oraz
wielkością. Ciągle czeka na człowieka, odrzucając kolejnych chętnych, oczarowanych magią jej żółtych oczu. Czeka na wielbiciela wielkich czarnych kotów, który uwierzy, że koteczka mająca zaledwie 4,5 miesiąca może ważyć 3kg i wyglądać tak dojrzale. Wewnątrz tego wielkiego kota jest małe kociątko, które materializuje nad ranem w okolicach swoich łap wszystkie dobrze i głośno turlające się przedmioty. To cała ona, Cassandra.
Więcej zdjęć kotów w Galerii.
Udostępnij
sie
27
2009
Niespodziewanie dla nikogo Józkowe maleństwa stały się Józkowymi dużeństwami i nadszedł nieuchronny czas pożegnań. Pierwsza z domu wyprowadziła się Kaśka, by zamieszkać z panią Grażyną, jej mężem i dwoma norwegami. Clark i Clint nie zauważyli nawet, że w poniedziałek zostali wykastrowani. W najbliższy weekend przeprowadzą się do nowych domów. Clark zostanie w Warszawie i będzie mieszkał z panią Dorotą, a Clint zamieszka z panią Kasią i jej rodziną w Chorzowie. Na Cola nie może już doczekać się Mirka.
Swoich ludzi nie ma jeszcze nazywana Czarną Mambą, Cassandra. Lśniąco czarna (no może trochę zrudziała od słońca za uszami). Jest czarnym demonem, diabłem i szuka domu z innym kotem lub psem, może być stary i leniwy i trzeba go rozruszać. Jest w tym niezła. Naprawdę. Nawet Dafcio za nią biega. Szuka ludzi, którzy nie boją się pomysłowego kota, docenią niezależność, a ucieszy ich ciepłe futerko w nocy pod kołdrą (choć za dnia właścicielkafuterka udaje, że bliskość człowieka nie jest jej do niczego potrzebna.
Swojego człowieka nie ma też słodka jak cukiereczek Claudia. Aż dziw, że jeszcze go nie znalazła, bo przecież tyl
e wniej uroku. Uwielbiam, jak wygląda do mnie zza ekranu laptopa i zaraz bez ostrzeżenia włazi na klawiaturę i, używając nieznanych nikomu skrótów, zmusza mnie do szybkiego restartu. Czasem też sama go restartuje, bo jak mogę gapić się w monitor, a nie na nią. Bo Claudia potrzebuje uwagi. Kiedy wszystkie koty śpią, siada na środku pokoju i miauczy żałośnie. Trzeba ją koniecznie wtedy wziąć na ręce i przytulić.
Wszystkie Józkowo-Sydneyowe dzieci odziedziczyły po tacie umiejętność mruczenia, jak tylko się na nie spojrzy. A wzięte na ręce, obojętne, czy tego chcą, czy nie, terkoczą, jak bardzo sprawne motorki.
Nowe zdjęcia kociąt dostępne w Galerii.
Udostępnij
sie
04
2009
C-kotki skończyły 10 tygodni i są już całkiem samodzielne. Oczywiście ciągle jeszcze lubią possać mamę, zresztą i ona im nie odpuści – kilka razy dziennie woła je na karmienie. Wtedy opada ją zgraja przyssawek. Nie ma nic przyjemniejeszego, niż przyjazne mamine ciepło. Za nami także już drugie szczepienie, które przebiegło bezproblemowo. Zatem teraz kotki jedzą, dorosleją, zdobywają nowe umiejętności, które na pewno przydadzą im się za jakiś czas w somodzielnym życiu w nowych domach.



Udostępnij
cze
21
2009
W piątek Bob przeprowadził się do nowego domu. Pozostawił nas nieutulonych w żalu, tękniących za gryzieniem po nogach i lizaniem w uszach
Teraz Bobik gryzie i liże Kasię, Sergiusza, Gabrysię i Anię. Bądź szczęśliwy Bobiku z nowymi dużymi. Wspaniale trafiłeś. Na pewno nie będziesz się nudził i niczego nie będzie ci brakować.

Udostępnij